Przejdź do głównej zawartości

 


Hej, drogie czytelniczki i czytelnicy

Próbowałam z całych sił zmienić coś, czego – jak się dziś okazuje – zmienić się nie da. Coś, co zakorzeniło się we mnie i w mojej świadomości tak głęboko, że stało się częścią mojego oddechu, mojego patrzenia na świat. „Biblioteka Edymona” była, jest i będzie ze mną — mimo prób jej przekształcenia, uciszenia, nazwania inaczej.

Długo myślałam, że muszę się od niej uwolnić. Dziś wiem, że nie muszę. Że nie wszystko, co w nas intensywne, trzeba naprawiać albo zmieniać. Niektóre rzeczy po prostu są drogą.

A los… jak to los — znów układa moje ścieżki na nowo.

Zaczęłam pracę w szkolnej bibliotece. I to nie jest tylko praca — to spotkanie. Z ciszą, która wcale nie jest pusta. Z półkami, które pamiętają więcej historii, niż jesteśmy w stanie przeczytać. Z dziećmi, które jeszcze nie wiedzą, że książki mogą stać się ich schronieniem, przygodą albo odpowiedzią na pytania, których nawet nie potrafią nazwać.

Uczę się tej przestrzeni każdego dnia. Uczę się cierpliwości, kiedy ktoś odkłada książkę nie na to miejsce. Uczę się uważności, kiedy ktoś pyta nieśmiało: „czy jest coś… fajnego?”. Uczę się też tego, że biblioteka to nie tylko porządek i katalogi — to żywy organizm. Oddycha ludźmi.

A za chwilę dołączę też do biblioteki publicznej. W małym miasteczku, gdzie droga prowadzi między drzewami, gdzie światło ma inny kolor, a czas nie goni tak bardzo. Czuję, że to będzie miejsce, które mnie wyciszy, ale i otworzy. Na ludzi, na rozmowy, na historie — te zapisane i te dopiero opowiadane.

Może dlatego tak bardzo ciągnie mnie też do zatrzymywania chwil.

Robię zdjęcia. Czasem zwyczajne. Czasem niedoskonałe. Czasem „byle jakie” — tak by się mogło wydawać. Ale dla mnie każde z nich jest próbą uchwycenia czegoś, co za chwilę zniknie: światła na wodzie, książki zostawionej na ławce, roweru opartego o płot, drogi, która nie obiecuje niczego poza tym, że gdzieś prowadzi.

To zdjęcie jest właśnie takie.

Jest w nim wszystko, co teraz jest mi bliskie: przyroda, która koi i porządkuje myśli. Książki — ciche towarzyszki codzienności. Rower — prosty ruch do przodu, bez pośpiechu. I droga, która nie musi być idealna, żeby była właściwa.

To jest mój świat.
Trochę zawodowy, trochę osobisty.
Trochę uporządkowany, trochę w rozsypce.

I chcę Was do niego zaprosić.

Bez udawania, bez wielkich słów. Z czułością dla tego, co małe. Z szacunkiem dla tego, co trwałe.

A „Biblioteka Edymona”?

Ona nadal jest.
We mnie i obok mnie.
W wyborach, które podejmuję.
W miejscach, do których trafiam.

Bo chyba właśnie do niej prowadzą wszystkie drogi — nawet wtedy, gdy wydaje mi się, że błądzę.

I niech tak zostanie.


Popularne posty z tego bloga

„Chłopiec z latawcem” Khaleda Hosseini

  Recenzja książki „Chłopiec z latawcem” Khaleda Hosseiniego Nie wszystkie książki zostają z czytelnikiem na długo. Nie wszystkie odciskają ślad w sercu i umyśle, zmuszając do stawiania pytań o moralność, lojalność i odkupienie win. Chłopiec z latawcem Khaleda Hosseiniego jest powieścią, która nie tylko porusza — ona zostaje pod skórą, wgryza się w emocje i nie pozwala o sobie zapomnieć. To debiutancka powieść Hosseiniego, a zarazem historia, która otworzyła przed czytelnikami na całym świecie drzwi do Afganistanu — nie tego z suchych newsów czy nagłówków gazet, ale tego pełnego barw, zapachów, dziecięcych marzeń i nieodwracalnych dramatów. O czym opowiada? To historia Amira — chłopca z kabuluńskiej elity, który dorasta w cieniu nie tylko oczekiwań ojca, lecz także własnych lęków i słabości. U jego boku jest Hassan, syn służącego, jego przyjaciel z dzieciństwa, chłopiec o bezgranicznej lojalności i czystym sercu. Łączy ich dziecięca przyjaźń, wspólne wypuszczanie latawców i op...

"SEMIRAMIDA" Ewa Kasala

" Semiramida " to kolejna powieść Ewy Kassali o wyjątkowej sile kobiecości, jak również bogate źródło historyczne. Pełne detali i ciekawostek pozwalająca poczuć atmosferę starożytnego świata. Autorka nie szczędzi czytelnikowi również i emocji, dzięki też i którym powieść staje się prawdziwą perełką literacką z gatunku tych obyczajowo-historycznych opowieści. Równie ważnym aspektem jej sukcesu jest też oczywiście postać głównej bohaterki — Królowej Semiramidy, jak i pozostałych kobiet, które odgrywają całkiem sporą rolę w tej historii. Wszystkie mądre, silne i odważne. Kobiety, które nie bały się używać rozumu. Kobiety pełne uczuć, których też i nie skrywały. Myślę, że każda z nas odnajdzie w nich odrobinę siebie. Być może zainspiruje się nimi albo inaczej spojrzy na samą siebie. Z powieści Ewy Kassali można więc czerpać pełnymi garściami. Można się wręcz delektować jej prozą. Jej barwą i smakiem, który pieści zmysły. I nie sposób się od niej oderwać. Choćby s...

„Dom Róży” Anna Stryjewska

„Dom Róży” to powieść, która z pozoru wydaje się kolejną historią o kobiecie w przełomowym momencie życia, ale z każdą kolejną stroną odkrywa swoją prawdziwą siłę – w cichym, dojrzałym sprzeciwie wobec oczekiwań świata i w próbie odnalezienia siebie na nowo. To książka, która nie próbuje być sensacyjna – nie krzyczy, nie szokuje. Zamiast tego wciąga spokojnym rytmem życia i delikatnym, choć głębokim, portretem kobiecej duszy. Rozalia – bohaterka, która nie wpisuje się w popularne dziś narracje o walczących, przebojowych kobietach – prezentuje zupełnie inny model siły: oparty na konsekwencji, upartości, ale też wrażliwości. W chwili, gdy powinna, według otoczenia, „oddać się pod opiekę”, ona postanawia bronić swojego azylu – domu na wsi, który daje jej poczucie autonomii i sensu. Nie bez wątpliwości, nie bez bólu – ale z pełną świadomością, że nikt poza nią nie zadba o jej spokój. Powieść Anny Stryjewskiej nie jest lekturą dla tych, którzy szukają wartkiej akcji i szybkich zwrotów fa...