Bohater z przypisu W ręku gruszka. Soczysta. Już wiem, jaki będzie jej smak, zanim zdążę nagryźć jej brzeg. Kropla lepkiego soku spływa po palcu. Kap. To nic. To takie ludzkie — nie wszystko zostaje na miejscu. Za oknem mgła robi porządki w krajobrazie. Coraz mniej widać w dali i chyba o to chodzi. Chłód stoi na czatach. Nie chce się wychodzić — Codzienność zimowej aury ma dziś swoje rację. W tle gra muzyka. Nie słucham jej dokładnie, raczej pozwalam jej być. Po prostu brzmi i z tym mi dobrze. Tak zwyczajnie. Myślę o kawie. Jeden łyk. Słodkiej, pachnącej, pod kocem. Dlaczego nie. W taki dzień chcę tylko ciepła. Sięgam więc po koc, jest kawa, Lampka zapala się sama jakby wiedziała. Książka na kolanach robi za pretekst. A potem zanurzam się w marzeniach. O tobie. Bohaterze dnia — nie z pierwszych stron, raczej z przypisu, bez którego nie byłoby tej historii.
Ważna, jeśli szukasz w książkach nie ucieczki, lecz prawdy o człowieku. Są książki, które od pierwszych stron nie tyle się czyta, ile przeżywa . Takie, które nie proszą o uwagę, tylko ją przejmują – zmuszają do zatrzymania się, do powrotu myślami ku własnym wspomnieniom, marzeniom i pytaniom, których zwykle unikamy. Ta powieść właśnie taka jest. Od początku poddaje umysł czytelnika refleksji, prowadząc go nie tylko przez historię jednego narodu, lecz także przez intymny krajobraz ludzkich emocji i wyborów. Jej osią jest los Wandy – kobiety, której przyszło żyć w czasie wojny, w rzeczywistości okrutnej, pełnej strachu i nieustannego ryzyka. Uwikłana w konspiracyjną działalność, zmuszona do gry, w której stawką jest życie, Wanda staje przed pytaniem, które wojna zadaje każdemu: czy da się pozostać biernym, gdy pragnie się wolności? Wolności dla kraju, ale też tej najbardziej podstawowej – by móc bez strachu wyjść na ulicę, kochać, żyć. W tej historii wolność zostaje odebrana nie tylko...