Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2021

"GŁEBIA" - Marek Stelar

Obraz
Tomasz Rędzia to bez wątpienia jeden z moich ulubionych bohaterów powieści kryminalnych. Glina, który nie powiela schematów. Facet, któremu niczego nie brakuje. (Przynajmniej w moich wyobrażeniach.) Gość z charakterem, któremu można pozazdrościć charyzmy, odwagi i który nie boi się uczuć. Kłopoty ma zaś wpisane w ryzyko zawodowe. Gorzej jest tylko wtedy, gdy dopadają one nie tylko komisarza a całą jego rodzinę. Tak też stało się tym razem.  Ktoś pozbawiony wszelkich skrupułów. Ktoś, kto do celu dąży po trupach i ma w tym jeszcze osobisty interes, na kolejną swoją ofiarę wybrał właśnie Tomasza Rędzię. Człowieka, który wraz z prokurator Agnieszką Rybarczyk ma uciszyć sprawę pewnego zabójstwa. Tyle tylko, że komisarz i jego koleżanka nie zrobią tego z własnej, nieprzymuszonej woli. Nie leży to w ich naturze. Za to pod naciskiem i pod presją, to już zupełnie inna bajka. Na szali leży życie ich dzieci. Bezpieczeństwo ich rodzin, a oprawca nie pozostaje gołosłowny. Jego plan jest dobrze dopr

"Rachunek nieprawdopodobieństwa" - Elżbieta Sidorowicz

Obraz
 "Rachunek nieprawdopodobieństwa" - to dwa tomy powieści z cyklu "Okruchy gorzkiej czekolady", które nie tylko emanują ciepłem i humorem, ale są też wyjątkowo zgrabnie napisaną historią. Elżbiecie Sidorowicz nie sposób wręcz odmówić pisarskiego kunsztu. Język, którym się posługuje, przelewając na papier swoje fabularne pomysły, urzeka i sprawie, że czytanie staje się wręcz rozkoszą. Pisze w sposób, który mógłby uzależnić, i tworzy jeszcze przy tym historie, które nie są pozbawione sensu. Historie z morałem. Równie sprawnie manewruje emocjami czytelnika. Raz bawi, raz śmieszy, a potem wzrusza do łez. Buduje napięcie. Angażuje i pozwala zagościć się czytelnikowi w fabule swojej powieści, tak by czuł się jej częścią. (Nawet jeśli tylko w roli obserwatora). "Rachunek nieprawdopodobieństwa" jest też powieścią wielu bohaterów i wielu wątków. Dzięki niemu mamy okazję poznać zarówno Pawła Jeża - młodego jak i genialnego nauczyciela matematyki oraz Ani

"MATNIA" - Przemysław Piotrowski

Obraz
"Matnia" Przemysława Piotrowskiego to wyjątkowo ponury thriller. Wręcz klaustrofobiczny. Utrzymany w klimacie grozy i czyhającego zewsząd niebezpieczeństwa. Wciągający jednocześnie, duszący i prawdziwie dający się odczuć na własnej skórze, zwłaszcza, że to, co ma miejsce w powieści, mogło się zdarzyć niemal wszędzie i niemal każdemu. W miejscu, do którego nie docierają style wielkiego miasta. Kultura i obyczaje. Gdzie obowiązują zasady przyjęte jedynie przez lokalną społeczność, a nie cywilizowany świat. Gdzie zło mówi "dzień dobry" i "dobranoc". Zło, którego istnienia nie podejrzewa Zuza, choć... "Skrzypią pod nogami deski. Wiatr wyje na zewnątrz. Gałęzie poruszają się za oknami. I trwa nieprzenikniony mrok, w którym coś się czai...". Zuzannę los doświadczył tak bardzo, iż mogłaby obdarować swoim cierpieniem niejedną osobę. Zawsze jednak pięła się pod górę i nie dawała się pokonać przeciwnościom losu. W wieku trzydziestu kilku lat ż

"TRIK" - Emanuel Bergmann

Obraz
TRIK - to „powieść pełna niezwykłego humoru i magii, w której Wielki Zabbatini, czarodziej sceny, prestidigitator, gwiazda „czarnej magii”, siedzi zgorzkniały w swoim domu w Los Angeles i oczekuje już tylko tego, co nieuniknione. Dawno utracił wiarę w magię życia. Na drugim końcu miasta jedenastoletni Max wymyka się przez okno swojego pokoju, by odnaleźć wielkiego czarodzieja. Chłopiec wierzy, że tylko mag ze swoimi czarami może sprawić, by jego rodzice się nie rozwiedli…” Czytając te słowa w zapowiedziach, nie mogłam oprzeć, się wrażeniu, że to książka właśnie dla mnie. Tyle tylko, że coś poszło nie tak. Powieści nie skończyłam, choć byłam już niemal w połowie. Nie zespoliła się ona z moim sercem i duszą. Nie wciągnęła, nie porwała, nie urzekła, a nie nie wzbudziła emocji, a beznamiętne czytanie jest tym, czego nie lubię najbardziej. Chyba że to podręcznik albo literatura faktu. Od beletrystyki oczekuję znacznie więcej. Nie pokuszę się zatem o jej pełne zrecenzowanie. Nie

"Przyjdzie pogoda na szczęście" - Wioletta Piasecka

Obraz
"Przyjdzie pogoda na szczęście" to druga po "Przyjdzie pogoda na miłość" część przygód trzech niezwykłych kobiet. Kobiet, którym los nie szczędził zawirowań. Które w życiu zaznały już niemal wszystkiego. Magda zajrzała w oczy nawet śmierci. Nie ta jednak stała się jej największą udręką. To był jej mąż. Człowiek pozbawiony jakiejkolwiek godności, odpowiedzialności, a na dodatek skłonny do najgorszych czynów. Facet, któremu niegdyś zawierzyła życie, pokochała i dała rodzinę, o jakiej mógłby pomarzyć niejeden z nas. Tymczasem w zamian dostała tylko łzy i cierpienie. I córkę, którą kochała nad życie. Dziecko, dla którego była gotowa iść na każdą wojnę. Dla jej dobra. Dla dobra rodziny i rodzinnego interesu. Nie zrobiłaby by tego jednak sama, bez wsparcia prawdziwych przyjaciół. Tych starych i tych nowo poznanych. Joanna tymczasem wciąż zmaga się z odrzuceniem i zdradą. Podwójną, bo prócz ojca straciła jeszcze ukochanego. Każdy z nich ją zawiódł. Oszukał i w

"PŁONĄCE DZIEWCZYNY" - C. J. Tudor

Obraz
„W Chapel Croft (w 1556 roku) spalono na stosie sześcioro protestantów, mężczyzn i kobiet. Dwie dziewczyny, Abigail i Maggie, schowały się w kaplicy, ale ktoś je wydał. Zostały schwytane, poddane torturom, a potem zabite. [...] Legenda głosi, że dychy Abigail i Maggie nawiedzają kaplicę, ukazują się ludziom, którzy mają kłopoty. [...] Właśnie dlatego, wieśniacy zaczęli splatać z gałązek te laleczki. Wierzyli, że odpędzą dusze pragnące zemsty". Tak jest po dziś dzień. Mieszkańcy Chapel Croft nie zapomnieli. Są do tego jeszcze głęboko religijni. Tam właśnie trafia Wielebna Jacqueline, zmagająca się z własnymi demonami matka nastoletniej córki, która jest tuż przed maturą. Dla pani Brooks nie był to wybór a konieczność. Innego wyjścia bowiem nie miała. Emocjonalnym szantażem pozbyto się jej z miejsca, w którym jej nie chciano. W którym nie była mile widziana. Tym sposobem zajmuje miejsce poprzedniego proboszcza we wsi, który wcale nie tak dawno, popełnił spektakularne s

"Eli, Eli" - Wojkciech Tochman

Obraz
"Eli, Eli” Wojciecha Tochmana jest prawdziwą podróżą do obcego nam świata. Do świata pełnego biedy, wykluczenia i beznadziei. Założeniem jednak książki nie wydaje się, być ukształtowanie w naszych umysłach wyłącznie obrazu nędzy i rozpaczy, ale wzbudzenie również empatii i chęci zrozumienia pewnych granic. Dlatego autor tego reportażu zabiera czytelnika do Manili, stolicy Filipin. Miejsca, w którym ścierają się dwa światy. Nie będzie ich jednak ze sobą porównywał. Po tym bowiem czego doświadczymy za sprawą jego słów na ulicach Onyxu, będzie to zbędne. Wyjątkowo też to wydanie pozbawione jest jakichkolwiek zdjęć, co z reguły nie leży w naturze reportażu. Jest to jednak celowe działanie autora. Słowa bez towarzyszących im obrazów mają w jego mniemaniu zabrać czytelnika na szersze i głębsze wody. Spojrzenia na opisywaną rzeczywistość po swojemu. Uruchamiając własną wrażliwość, empatię, wiedzę i doświadczenie. Czy mu się to udało? Sami ocenicie. W moim jednak mniemaniu b

"Jeszcze raz..." - Justyna Czarnecka

Obraz
"[...] To maska, zakładamy ją, żeby chronić się przed światem. Potem robimy swoje, czasem się zatracamy, czasem przystajemy, lecz tylko nielicznym pokazujemy, jacy jesteśmy naprawdę. Ktoś kiedyś powiedział, że gdy odkrywamy się przed ludźmi, dajemy im wszelkie narzędzia, żeby mogli nas zniszczyć". Ale czy oby na pewno? Każdy z nas może mieć własne na to zdanie, zwłaszcza po zapoznaniu się z historią Julii.  Julia zaczyna życie od nowa, Życie na zgliszczach wspomnień. W nowym domu, bez ukochanych psiaków, ze spłaconym nie do końca swoim długiem i z pękniętym sercem. Ma na szczęście niezawodnych przyjaciół, pracę, którą kocha i wciąż całe życie przed sobą. Wiele zmienia się też wraz z nowo poznanym klientem. Dość ekscentrycznym typem, który już na wstępie ich współpracy uprzedza ją o swoich dziwactwach i trudnym charakterze. Jej to jednak nie przeszkadza. Jest w końcu profesjonalistką. Tyle tylko, że zawodowe relacje Julii i Adama szybko zmieniają się w coś jeszcze. Początkowo

„Zosia poznaje świat” - Magdalena Gwiazdowska

Obraz
 „Zosia poznaje świat” Magdaleny Gwiazdowskiej to najdziwniejsza książeczka dla dzieci jaką miałam okazję od bardzo, ale to bardzo dawna przeczytać. Zdecydowanie bardziej przypomina mi formą zeszyt niż tradycyjną książkę. Bogato ilustrowaną książkę dziecięcą, do której zdążyliśmy już przywyknąć. Czym się wyróżnia? Już opowiadam. Ta książeczka liczy sobie kilkadziesiąt stron historii i nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że została zszyta zszywką. Jej trzon otula zaś nieco grubsza kartka z kolorowym nadrukiem. Technicznie jest spore prawdopodobieństwo, że każdy z nas mógłby taką książkę wyprodukować.  Mało tego, mogłaby ona zawierać nie tylko ręcznie malowane ilustracje, ale i pięknie wykaligrafowane litery. Takie wydanie z pewnością posłużyłoby niejednemu dziecku do nauki pisania i czytania. Jeśli więc ta książeczka miała stać się inspiracją do stworzenia własnego literackiego dzieła, to BRAWO! Udało się. Zanim jednak przejdę do jej treści opowiem jeszcze krótko o ilustra