Zamień się miejscami z bohaterką powieści Dadzieja — rezolutną dziewczynką dorastającą gdzieś na dolnośląskiej wsi lat osiemdziesiątych — a doświadczysz świata, w którym upalne lato pachnie kurzem, las budzi lęk, a dzieci zbyt szybko uczą się, że dorośli nie zawsze potrafią ochronić kogokolwiek, nawet samych siebie. Anna Jadowska nie prowadzi czytelnika przez klasyczną historię. Ona raczej każe mu wejść do środka tej rzeczywistości i zostać tam na długo.
Choć punktem wyjścia jest zbrodnia — zamordowana zostaje dziewczynka, Kamila — „Dadzieja” nie jest kryminałem. Śmierć dziecka staje się jedynie cieniem padającym na całą wieś, katalizatorem emocji, strachu i wyobrażeń. Nagle w miejscu, gdzie zwykle nie dzieje się nic, pojawia się sensacja. Ludzie zaczynają mówić. Snują domysły. Powtarzają plotki niczym niekończące się echo. Nawet dzieci żyją tą historią, bo co innego mają robić poza jazdą na rowerze, wyścigami po asfaltowej drodze i siedzeniem przy szosie, obserwując świat, który nigdy nie należy do nich?
I właśnie ten klimat jest w tej powieści najbardziej hipnotyzujący. Wieś Jadowskiej wydaje się zawieszona gdzieś poza czasem — duszna, lepka od upału, pełna niedopowiedzeń i ludzkiej ciasnoty. Wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą, ale nikt nie zna prawdy. To PRL pokazany bez sentymentu i bez nostalgii. Nie ma tu wakacyjnej sielanki ani romantyzowania dzieciństwa „na wsi”. Jest za to codzienność pełna emocjonalnych braków.
Narratorka prowadzi nas przez ten świat z dziecięcą uważnością. Mieszka z matką i młodszą przyrodnią siostrą, z którą nieustannie się ściera. Ich relacja jest szorstka, pełna drobnych złośliwości i rywalizacji, ale właśnie dlatego wydaje się tak prawdziwa. Bo w świecie pozbawionym bezpieczeństwa rodzeństwo często staje się jedyną stałą rzeczą, nawet jeśli bliskość ukrywa się pod kłótniami.
Najbardziej poraża jednak dom. A właściwie jego emocjonalna pustka. Nie ma w nim ciepła, empatii, dobrego słowa ani poczucia bezpieczeństwa. Matka dziewczynek to jedna z najmocniej napisanych postaci tej książki — kobieta cierpiąca, zagubiona, obca własnym dzieciom. Można odnieść wrażenie, że od dawna przegrywa walkę z depresją i życiem. Jej córki żyją obok niej w ciągłym napięciu, próbując odczytywać nastroje i przewidywać wybuchy gniewu. Jeden z najmocniejszych fragmentów powieści pokazuje to doskonale:
„Popatrzyła na nas z wściekłością, od której bolały oczy. Dyszała głośno, zaciskając wargi tak, że prawie zniknęły. A potem ruszyła. Obie odwróciłyśmy się przerażone, ale ona wyminęła nas i poszła do swojego pokoju. Trzasnęły drzwi, a potem ryknął telewizor. Z odbiornika dochodziła muzyka i strzały. Patrzyłyśmy z siostrą na siebie, bałyśmy się ruszyć”.
To właśnie w takich scenach „Dadzieja” boli najbardziej. Nie wtedy, gdy mówi o śmierci, ale wtedy, gdy pokazuje dziecięcy strach przed własnym domem.
Ogromnie ważna staje się też tęsknota za ojcem — a może bardziej za samą ideą ojca. Dziewczynki próbują budować swoje wyobrażenia z pojedynczych spojrzeń, gestów i przypadkowych chwil. Chcą wierzyć, że ktoś gdzieś jednak o nich pamięta. I trudno nie zatrzymać się przy słowach:
„On jest moim prawdziwym tatą. Jak machał z tych schodów, to patrzył tylko na mnie i w oczach miał coś takiego, jakby mi mówił, że jest moim tatą”.
W tym jednym zdaniu mieści się cały dramat dziecięcego pragnienia miłości i przynależności.
Anna Jadowska niezwykle celnie pokazuje też, jak dzieci wychowuje niekiedy nie rodzina, lecz otoczenie — podwórko, las, droga, cudze rozmowy i zasłyszane historie. Dorośli zajęci są przetrwaniem, własnym zmęczeniem i frustracją. Dzieci dorastają więc same, za szybko oswajając się z lękiem, przemocą i emocjonalnym chłodem.
Nad wszystkim unosi się zaś tytułowa „dadzieja” — słowo wymyślone, a jednocześnie przejmująco prawdziwe:
„Dadzieja to taka odmiana nadziei, kiedy jesteś pewna, że sytuacja jest beznadziejna, że coś na pewno się stanie albo na pewno się nie uda, ale ty wbrew wszystkiemu liczysz, że będzie inaczej, choć sama wiesz, że koniec okaże się fatalny. Właśnie to uczucie to jest dadzieją. Nadzieja w beznadziejnej sytuacji”.
I dokładnie taka jest ta powieść. Pełna bezradności, smutku i cichego oczekiwania, że może jednak wydarzy się coś dobrego.
„Dadzieja” zostawia po sobie niepokój. Wgryza się w pamięć niczym smoła. Anna Jadowska tworzy obrazy tak intensywne, że trudno się od nich uwolnić. To książka mroczna, duszna i bardzo smutna, ale jednocześnie niezwykle prawdziwa. Nie opowiada tylko o jednej wsi i jednym lecie. Opowiada o dzieciach, które musiały dorastać za szybko.
Edymon
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
