Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Mężczyzna imieniem Ove" Fredrik Backman

 "Mężczyzna imieniem Ove" - historia, którą wypada zapomnieć, po to tylko, by móc wracać  do niej każdego roku. I tak bez końca. ;)   " Mężczyzna imieniem Ove " to obowiązkowa lektura dla fanów " Stulatka, który wyskoczył przez okno i uciekł". Fanów szwedzkiej literatury i twórczości Fredrika Backmana , którego książki zostały przetłumaczone już na ponad dwadzieścia pięć języków. Do moich ulubionych należą m.in. " Niespokojni ludzie " i " Miasto niedźwiedzia " , które są prozą pozostawiającą wyraźny ślad w ludzkiej pamięci. Ta powieść jest nieco inna, choć równie głęboka i przejmująca, jeśli pozwolimy jej się rozgościć w przestrzeni naszego umysłu. W naszej pamięci, wspomnieniach i codziennej rzeczywistości. Może bowiem okazać się, że jest historią o nas samych. O naszych sąsiadach, znajomych i rodzinie. Do tego wyjątkowo lekką, ciepłą i poruszającą nasze serca. Budzącą empatię i nakazującą spojrzeć na ludzkie przywary czasem z ...

Fannie Flagg

  O istnieniu Fannie Flagg dowiedziałam się za sprawą jednej z jej powieści. To były " Zielone smażone pomidory " i było to lata temu. Wciąż jednak czuję sentyment do tej historii. W tym roku postanowiłam zapoznać się z kolejną opowieścią autorki, która doczekała się kolejnego wznowienia. Jakiś czas temu była też wydana pod tytułem " Święta z kardynałem " , który nie specjalnie jednak przypadł mi do gustu, podobnie jak i okładka ówczesnego wydania. Gdzieś chyba nawet ją mam. To zdecydowanie bardziej mi odpowiada. Stąd może fakt, że dopiero teraz sięgnęłam po powieść. A mówi się, żeby nie oceniać książki po okładkach. ;) Tymczasem okazało się, że " Boże Narodzenie w Lost River " to historia szalenie ciepła i pełna humoru. Historia pewnego staruszka, który w poszukiwaniu odpowiedniego dla swojego zdrowia klimatu, trafia do małego, lecz uroczego miasteczka o nazwie Lost River, o którym już prawie cały świat zapomniał. Ze szkodą oczywiście dla ś...

Leśne przedszkole. - Stefanie Hoffer, Claudia Weikert

  Zima u nas na całego, ale to nic nie szkodzi. Można przecież nieco ocieplić klimat wybierając się w wyobraźni np. do lasu z przedszkolakami z Leśnego Przedszkola. Taka wyprawa to nie byle co. Zwłaszcza dla maluchów, które nie bardzo wiedzą czego mogą spodziewać się po tej wyprawie. Niektórzy się jej może nieco boją.  Są jednak i tacy, którzy na hasło las - skaczą z radości. Zwłaszcza jeśli spędzą tam czas wraz z grupą swoich przyjaciół. Na dodatek nie jeden a kilka najbliższych dni w ramach obchodów Dni Lasu. To będzie prawdziwa przygoda.  Do tej przygody należy jednak odpowiednio się przygotować. O to muszą już zadbać  rodzice i nauczyciele. Reszta to wielka niespodzianka. Wszyscy wiedzą tylko, że w lesie jest dużo drzew. Niektórzy podejrzewają, że jest tam też dużo błota. Inni ciekawi są tego co w lesie można usłyszeć i jakie poczuć zapachy. Dla niektórych to zapowiedź nudy, ale czy oby na pewno? Nikt przecież nie wie co spotka ich w lesie.  Potem oczywi...
„Oddech” jest książką zrodzoną z pytań. Wiele pytań zostawia też po sobie. Jedną z zalet tej książki jest jej szata graficzna. Mówiąca tylko tyle i to co chce zobaczyć w niej potencjalny czytelnik. Dla mnie jest wręcz formą sztuki, która sprawiła, że skupiłam na niej swój wzrok. Zaintrygowała mnie. Podobnie jak i jej tytuł, który może mieć wiele znaczeń. „Wyrok zapadł. Od tamtego czasu w jej klatce piersiowej nie ma miejsca na oddech. Jest ciasna, zbyt mała dla niej całej, jakby ktoś z zewnątrz nie pozwała jej urosnąć. W środku został tylko węzeł z krwi i powietrza, jedyna pamiątka po niem.” Kim jest on? To profesor, pisarz i celebryta, którego otacza wianuszek kobiet. Człowiek z bogatą przeszłością jak się wkrótce przekonamy, który ma niejedno na sumieniu. Ma też problemy z pamięcią. A może to tylko gra? Tego kim jest naprawdę być może nie dowiemy się nigdy. Ani nie poznamy jego duszy. Tym bardziej, że sytuacja, w której spotykamy Profesora nie jest dla niego komfortowa, choć ...

„Zawsze przychodzi noc” – Willy Vlautin

Jakże symboliczna jest ta okładka i tyle samo symboliczny tytuł tej powieści. To, że po dniu przychodzi noc, wie każdy. Noc nie zawsze oznacza jednak coś złego. To naturalna kolej rzeczy, tak samo jak naturalne są zmiany w naszym życiu. W życiu trzydziestoletniej Lynette mają one szczególne znaczenie, podobnie jak noc, po której nastaje przecież dzień. Nawet jeśli jest to dzień we mgle. Nie wyobrażam sobie też lepszej okładki, która oddawałaby to co czytelnik znajdzie w jej wnętrzu. Stary drewniany dom, z którego odchodzi już farba i to okno, w którym dostrzec można kadr świata wielkiej Ameryki. Świat wielkich marzeń i możliwości, ale też i podziałów, wielkiej niesprawiedliwości. Wróćmy jednak do Lynette, kobiety ogarniętej pragnieniem kupna domu, w którym mieszkała od zawsze. Nigdy nie był on jednak własnością jej rodziny. W chwili obecnej mieszka w nim z matką i niepełnosprawnym intelektualnie bratem. Pracuje na dwa etaty i ma cel. Mieć coś swojego. Swoje miejsce na ziemi, swój dom...

"Mroźne przygody Bąbli" - Monika Kamińska

To trzecia i ostatnia tego dnia odsłona świąteczno - zimowych propozycji czytelniczych dla małych czytelników. Książka Moniki Kamińskiej " Mroźne przygody Bąbli " , którą ubarwiły ilustracje Anny Simeone . Monika Kamińska znana jest głównie z wyjątkowo dobrze przyjętej serii książek, którego bohaterem jest mały Kuku. Ktoś z was kojarzy np. " Kuku i historię pępka"? Nie? Koniecznie zajrzyjcie do niej, zwłaszcza jeśli w waszym zasięgu jest jakiś malec. Nowa seria autorki, której bohaterami są Bąble, czyli czwórka rodzeństwa w różnym wieku, skierowana jest już do nieco starszego czytelnika. Myślę, że świetnie odnajdą się w niej dzieci przedszkolne i być może jeszcze te, którym przyświeca już statut ucznia. " Mroźne przygody Bąbli " to druga z serii książka opowiadająca o przygodach pewnego rodzeństwa. Rodzeństwa, które razem spędza czas. Razem się bawi, uczy i doświadcza rzeczy niezwykłych. Czasem oczywiście też się spierają, czym doprowadzają ro...

NIEKOCHANE - Hanna Dikta

Im odebrano wszystko, mimo to trwały. Niekochane i nieumiejące kochać. Kiedy bierzesz do ręki książkę taką jak ta, jak " Niekochane " Hanny Dikty , książkę z kobietą na okładce i małym domkiem w tle, wokół którego ściele się obraz rozłożystej natury, wiesz, że będzie to powieść obyczajowa. Może gorący romans. Coś bardzo kobiecego. Potem odwracasz książę i zdajesz sobie sprawę, że to będzie to coś jeszcze. Że czeka cię historia, w której bohaterkami będzie córka, matka i babcia i niechciane dziedzictwo, które okazało się ich największym darem. Musiały tylko nauczyć się czerpać z niego i poznać historię z przeszłości. Stąd też powieść przybiera znamiona krótkiej sagi rodzinnej. Sagi, w której główną rolę odgrywa Monika. Kobieta, która w swoim życiu doświadczyła bardzo wiele złego. Wiele upokorzenia, tęsknoty, żalu, nienawiści, samotności... Życie jej nie oszczędzało. Matka alkoholiczka, nieudane małżeństwo i nastoletnia córka, z którą nie może znaleźć wspólnego języ...