Przejdź do głównej zawartości

"W szafie" - Tereza Semotamová

 


Czasem mam wrażenie, że to książki wybierają nas, a nie my książki. Tak właśnie było z powieścią Terezy Semotamovej "W szafie". Zwróciła ona moją uwagę podczas Wrocławskich Targów Dobrej Książki. Leżała sobie niewinnie na stole obok wielu innych publikacji Książkowych Klimatów i kusiła. Kusiła swoją mało wyrazistą okładką i zupełnie niepasującym mi do tego obrazu tytułem. Zatrzymałam na niej swój wzrok, wzięłam do ręki, przeczytałam opis i poczułam, jak buzuje we mnie ciekawość. Wkrótce potem nadarzyła się okazja by ją mieć i przeczytać. Może wy tak samo zareagujecie na jej krótki opis?

Bohaterką powieści "W szafie" jest bezimienna kobieta, która pozbawia imion również innych bohaterów tej książki, ale nie wszystkich. Dlaczego to robi? Nie wiemy. Mamy jednak wrażenie, że to działanie celowe, które nie pozwala nam zbliżyć się do niej. Niewiele też o niej wiemy. Ma siostrę, która wiedzie całkiem normalne życie u bok swego męża i pociech. Matkę, z która łączy ją dość skomplikowana relacja, a od momentu rozstania z chłopakiem mieszka u koleżanki. Nie jest to jednak dla niej komfortowe rozwiązanie. Z czasem znajduje sobie nowy dom, a raczej szafę. Mebel, którego pozbyła się jej siostra, a który ona upchnęła w zakamarku miejskiego podwórka. Tak by nikt jej tam nie widział. Młoda kobieta ma zamiar w niej zamieszkać, co wydaje się zupełnym absurdem. Z drugiej jednak strony wyzwala czytelniczą ciekawość i rodzi wiele pytań.

"Czy istnieje jakiś magazyn dla ludzi, którzy mieszkają w szafach? Może jakiś szafowy camping nad jeziorem Machy?'"

Pierwsze akapity powieści pozwalają czytelnikowi szybko zorientować się w sposobie narracji, z którym przyjdzie mu się zmierzyć, a jest to rodzaj wewnętrznego monologu bohaterki, choć wcale nie pozbawiony licznych dialogów. Jest ich nawet całkiem sporo. Tak właśnie poznajemy rzeczywistość bohaterki. Tę namacalną i tę, która tkwi gdzieś głęboko w niej. Zdarza się jednak, że jej myśli są szeregiem trudnych do odgadnięcia pojęć. Powiedziałabym nawet, że nieco dziwacznych. Ale i do tego z czasem można się przyzwyczaić.  Do jej toku myślenia. Przypomina ona tym samym osobę mocno zagubioną w swym wewnętrznym świecie. Kogoś bez emocji, komu wszystko jedno. Kogoś, kto ciągle o czymś myśli, choć o niczym konkretnym. Żyje jakby poza nawiasem norm i codzienności. Pływa w swojej próżni.

„W szafie” staje się poprzez to lekturą zgoła nieszablonową. Momentami trudną, smutną albo pełną chaosu. Jest odbiciem życiowego kryzysu, który dopadł bezimienną. Jest swoistą układanką, a raczej kolażem owego życia, złożonym z jej snów, codzienności, fragmentów jej egzystencji. Powieścią bardzo melancholijną, w której tytułowa szafa jest niemal groteską. Ale jest też symbolem czegoś ważniejszego. Symbolem bezpiecznego domu. Schronem, w którym można bezpiecznie chować się przed życiem i jego codziennością. Przed problemami dorosłości. Egzystencji. Tym co złe w świecie. Momentami przywołująca w pamięci twórczość Jonathana Carrolla, choć ich porównanie nie wydaje mi się możliwe.

Niestety powieść nie zrobiła na mnie wrażenia, którego się spodziewałam. Doskwierała mi w jej przypadku fragmentaryczność fabuły i brak zakotwiczenia jej w czasie. Czułam się przez to nieco zdezorientowana, zagubiona czasem i pozbawiona gruntu pod nogami, a potem zdałam sobie sprawę, że tak właśnie mogła czuć się sama bohaterka. Jeśli zatem w zamyśle autorki było nie tylko samo przedstawienie konkretnej historii, ale i odwożenie towarzyszących jej bohaterce emocji na własnej skórze czytelnika, to świetnie jej się to udało.  Stan w jaki może wprowadzić jednak powieść graniczy z szaleństwem i i totalnym nieładem. Czy warto się bać? Tego nie wiem, ale tak trudne i wysysające energię książki zdecydowanie nie są na każda okazję, a już na pewno nie pozwolą się zrelaksować. Są trochę jak szkolna lektura, przez którą przebrnięcie gwarantuje intelektualny sukces i miejsce w pamięci aż po wsze czasy. 

Recenzja we współpracy ze Sztukater.pl

Popularne posty z tego bloga

"OSTATNI ROZDZIAŁ" - Katarzyna Kalista

Trafiając na taką powieści jak ta, ma się ochotę trwać w niej niemal bez końca. Urocza, wzruszająca i pełna sentymentu. Inna niż wszystkie. Nie przesadzona ani pobieżna. Idealna dla każdej z nas. Dla każdego, kogo rozczulają historie innych. Dla wrażliwca, który lubi poddawać się emocjom, gdzie śmiech i łzy przeplatają się, nadając smaku szarej rzeczywistości. To zaś, co uderza w tej książce najbardziej, to jej konstrukcja, czyli " powieść w powieści " oraz jej zakończenie, które niewiele ma wspólnego z romantyczną bajką o miłości. Jest mimo to kwintesencją smaku tej historii. Takie prawdziwe i niespodziewane wbrew pozorom. Subtelne i piękne. Tak samo piękne, jak i te przenikające się dwie historie, w których język jest nieokiełznaną materią, a rozwoju ich wydarzeń nie da się przewidzieć. W której " koniec jest zawsze początkiem czegoś nowego". Do tego szczera, emocjonalna i bardzo żywa. Można naprawdę oszaleć na jej punkcie. DEBIUT JAKICH MAŁO.

"KSIĘGA BEZIMIENNEJ AKUSZERKI" - Meg Elison

" Księga bezimiennej akuszerki " Meg Elison , laureatki nagrody im. Philipa K. Dicka to książka roku według " Publishers Weekly ". Nazywana opowieścią podręcznej w świecie postapo , która przedstawia wizję świata po wielkiej katastrofie, w tym przypadku po niesłychanie śmiertelnej epidemii gorączki, która doprowadziła do upadku znanej nam dziś cywilizacji. Przetrwać w świecie pandemii wydaje się jednak niczym, w porównaniu z tym, co wkrótce czeka ocalałych. Do tego " Księga bezimiennej akuszerki"pędzi w zawrotnym tempie. I nie chodzi tu bynajmniej o jej fabułę, a o jej przestrzeń czasową, która rozciąga się na wiele, wiele lat. Widać wyraźnie, iż autorka nie zamierzała skupiać się, ani zobrazować nam tylko chwili z życia bohaterki, jednego wydarzenia, jakiejś sensacji czy jednej przygody. Książka ta odsłania bowiem zrujnowany świat na przestrzeni niemal pokoleń, dając szansę czytelnikowi wyobrażenia sobie, czym tak naprawdę może być apokalipsa...

"SEMIRAMIDA" Ewa Kasala

" Semiramida " to kolejna powieść Ewy Kassali o wyjątkowej sile kobiecości, jak również bogate źródło historyczne. Pełne detali i ciekawostek pozwalająca poczuć atmosferę starożytnego świata. Autorka nie szczędzi czytelnikowi również i emocji, dzięki też i którym powieść staje się prawdziwą perełką literacką z gatunku tych obyczajowo-historycznych opowieści. Równie ważnym aspektem jej sukcesu jest też oczywiście postać głównej bohaterki — Królowej Semiramidy, jak i pozostałych kobiet, które odgrywają całkiem sporą rolę w tej historii. Wszystkie mądre, silne i odważne. Kobiety, które nie bały się używać rozumu. Kobiety pełne uczuć, których też i nie skrywały. Myślę, że każda z nas odnajdzie w nich odrobinę siebie. Być może zainspiruje się nimi albo inaczej spojrzy na samą siebie. Z powieści Ewy Kassali można więc czerpać pełnymi garściami. Można się wręcz delektować jej prozą. Jej barwą i smakiem, który pieści zmysły. I nie sposób się od niej oderwać. Choćby s...