Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Jestem twoja córką" - Anna Karpińska

  Ile jest wokół nas zatajonych prawd, o których nie mamy pojęcia? I ile z nich nigdy nie wybrzmi? Albo obróci czyjeś życie w popiół?  Ile z nich jeszcze przed nami?  Sekretów zmieniających przyszłość? Tych opcji jest znacznie więcej, o czym przekonać się można sięgając po jedną z powieści Anny Karpińskiej "Jestem twoją córką". Powieść o niewyobrażalnym zwrocie akcji. Zaskakującą, pełną emocji i czerpiącą z życia pełnymi garściami, od której mówiąc kolokwialnie nie mogłam się oderwać. Przeczytałam ją na jednym wydechu. Odszedł sen i znużenie, a plany dnia następnego straciły w jej obliczu na ważności. Czytanie i poznanie do końca historii Weroniki, Dobrosławy i ich najbliższych stało się priorytetem. A ja w tym czasie nie dość, że byłam zaintrygowana ich historią, to jeszcze świetnie się przy niej zrelaksowałam. Bo o to chyba chodzi w literaturze. Czerpać przyjemność z czytania i nowo poznanych historii.  W powieści "Jestem twoją córką" wybrzmiewa wiele ...

"Sisi. Cesarzowa mimo woli" - Allison Pataki

  "Sisi. Cesarzowa mimo woli"   - to barwna, urocza i kipiąca od emocji opowieści o księżniczce Bawarii, królowej Węgier i cesarzowej Austrii, jednej z najbardziej wpływowych kobiet wszech czasów, która zajmie nam czas przynajmniej na kilka wieczorów.   Franciszek Józef był przyuczany do swej roli od chwili urodzenia. Jego towarzystwo to wyłącznie królewscy krewni, modni dworzanie i wybitni nauczyciele. Dla Sisi była to nowość. Ona musiała posiąść całą wiedzę i etykietę godną cesarzowej zaledwie w kilka miesięcy. Jej dotychczasowe swobodne wiejskie wychowanie nie sprzyjało raczej nawykom roli, którą ta młoda dama miała wkrótce objąć. Byli nawet tacy, którzy nie wierzyli, że to się uda. Tymczasem... Sisi stanęła na wysokości zadania. Nie była to jednak droga ani prosta, ani wyzbyta z cierpienia, a jej historia to coś więcej niż tylko królewski romans. Życiu Sisi, odkąd stanęła u boku cesarza towarzyszyły nieustannie skrajne emocje: podniecenie, lęk, wdzi...

"Nieznajoma z Sekwany" -

  Kto raz już rozsmakował się w prozie Musso, ten i w obliczu tej książki przepadnie.  "Nieznajoma z Sekwany" to powieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, którą Musso ośmiela się przytoczyć również w tej historii. To ona niejako daje też początek nowemu śledztwu. Jest jego wyznacznikiem. Ale żeby wszystko było jasne, zacznijmy od początku.  Faktem jest śmierć młodej kobiety znalezionej w nurtach Sekwany. Topielicy z nikłym uśmiechem na ustach, która wzbudziła nie lada sensację i zainteresowanie społeczeństwa. Nigdy nie odkryto jej tożsamości, za to jej twarz przysłużyła się artystycznemu światu. Stała się muzą dla pisarzy, poetów i malarzy.  Historia ta miała miejsce w XIX wieku w Paryżu. Musso nie sięga jednak w swojej historii aż tak daleko. Bawi nas obrazując bardzo współczesny Paryż, niekoniecznie też ten najpiękniejszy, pozbawiony wad, do którego trafiają wyłącznie turyści. Jego ulicami przemierza za to kapitan Roxane Montchrestien, badając jedną z najci...

Pomarzyć dobra rzecz…

  Pomarzyć dobra rzecz…   Z pamiętnika bibliotekarki 😉 Najpiękniejsza w pisaniu jest noc. To ona często przynosi myśli i układa je w jeden logiczny splot.   Koi tęsknoty. Pozwala marzyć i zamienia bezsenne noce w wizje, z którymi chce się z wami podzielić. Wszystko zaczęło się dawno temu. A może mnie się tylko tak wydaje. Dla ścisłości – dokładnie siedem lat temu. To wtedy zorganizowałam pierwsze spotkanie autorskie w bibliotece, z którego niewiele pamiętam. Taka była adrenalina. Poznałam wówczas Wojciecha Burgera, autora pełnych sensacji powieści ze Szczecinem w tle. Lektura jego książek pozwoliła mi uwierzyć w siebie. Zmienić się. Tak przynajmniej sobie wmawiałam, bo dziś wiem, że to wcale nie książki mają tę moc zmieniania ludzi, ale ich autorzy. To oni, za sprawą słowa pisanego mają tę moc, wpływania na nas. Zmieniają nasze życie. Potem poznałam Macieja Biernawskiego. Nie znacie? Tylko tak wam się wydaje. Ja też przy pierwszym spotkaniu mocno się skonsternow...

"Na poboczu Ameryki" Ola Synowiec, Arkadiusz Winiatorski

"Masz problem? Najlepiej się z nim przejść. Z Patagonii na Alaskę albo do najbliższego lasu. A kiedy już wyruszysz na pieszą wędrówkę - pomyśl sobie marzenie”. On je miał. Chciał zdobyć najwyższy szczyt w każdym odwiedzanym kraju.  Nie była to prosta droga, za to pełna przygód. „Podobno podróż zaczyna się na długo przed zamknięciem za sobą drzwi domu, z pierwszą o niej myślą”. Tak autor tej historii wyruszył w piętnastomiesięczną autostopową podróż przez Amerykę południową pokonując trzydzieści sześć tysięcy kilometrów. Nie był jednak w swojej podróży zachłanny.  Dwieście kilometrów dziennie było ok. wystarczyłoby zmienić krajobraz, kulturę. Za to marsz był dla niego sposobem na pokonanie własnej ściany kompleksów. Swoją podróż zaczął od  Panamy.  Kraju z etniczną mozaiką społeczeństwa. Przesiąkniętego obecnością USA niemal w każdej dziedzinie życia. Tam właśnie miał okazję zobaczyć - jak sam mówi - tyle Stanów Zjednoczonych.  Kostaryka  - kraj wielu absurd...

"Miasto w chmurach" - Anthony Doerr

Znaleźć się w "Mieście w chmurach", to wcale nie taka prosta rzecz. Jeśli jednak czytelnik podejmie to wyzwanie, a potem jeszcze osiągnie wyznaczony sobie cel, to jego satysfakcja z lektury przyćmi wszystkie trudny podróży słowami Anthonego Doerra. Może nawet będzie chciał zacząć czytać ją jeszcze raz, bo "Miasto w chmurach" to piękna i magiczna zarazem powieść. Tak też wspominają jej lekturę inni czytelnicy i pisarze. Choć wcale nie powinno to dziwić po sukcesie jaki przyniosła autorowi powieść "Światło, którego nie widać". Książka, która swego czasu była bestsellerem. Teraz przyszła kolej na "Miasto w chmurach", które bez wątpienia jest czymś, co należy czytać, chwalić i polecać. Nie będzie to jednak lektura, z którą spędzi się krótką chwilę. Nie pozwoli na to ani objętość powieści, ani jej styl i sama forma, która nie należy do tych tradycyjnych, schematycznych. Stąd też pewne przypuszczenie, że nie każdy z czytelników, a już z pewnością ten ł...

"DRUCIARZ" Krzysztof Jóźwik

  W obliczu tej książki moje emocje nie tylko sięgały zenitu, ale i były szalenie skrajne. To niemal jak z miłością i nienawiścią. Od jednej do drugiej tylko jeden krok. I tak też czułam się czytając "Druciarza" Krzysztofa Jóźwik.  Autor słynie z mocnych i krwawych powieści, ale tego czego doświadczyłam za sprawą tej historii, przeszło moje wyobrażenia. To była zbrodnia popełniona z największym okrucieństwem, a jej ofiary doświadczyły tortur, które są w stanie zrodzić się jedynie w chorym umyśle. Bestialskie okaleczenia, gwałty i zbiorowe mordy... Nie byłam na to gotowa. A wy jesteście?  Mimo to "Druciarza" przeczytałam niemal w całości na jednym wydechu. ;)  Omijałam tylko wszystkie sceny zbrodni, gwałtów i przemocy. Moja wrażliwość nie pozwoliła mi tego czytać. Zastanawiał się za to jak autor mógł to pisać. Jak radził sobie ze swoją wyobraźnią i czemu niejako ma to służyć? To okrucieństwo panoszące się ma kartach powieści! Poza tym książka jest naprawdę dobrą ...