Przejdź do głównej zawartości

"Bikeowa podróż. Z Sydney do Szczecina" - Daniel Kocuj

Marzenia są jednym z najprzyjemniejszych elementów naszego życia. Kiedy się spełniają, czujemy radość i szczęście, a na ich miejsce wskakują kolejne marzenia. Czasem marzymy o rzeczach naprawdę drobnych, jak nowa książka, czy obiad w restauracji. Czasem jednak te marzenia są znacznie większe. Jednym z takich marzeń może być np. podróż życia. Coś na wzór wyprawy Daniela Kocuja. Wyprawy z rozpalonego serca Australii do rodzinnego miasta Szczecina. Wyprawy o tyle niezwykłej, że na rowerze, będącej kwintesencją rowerowej pasji i apetytu Daniela, który rósł z każdą kolejną rowerową wycieczką. A zaczęło się zupełnie niewinnie. Od takich zwykłych rowerowych wypadów, które miały pomóc odreagować korporacyjny stres i usatysfakcjonować niespokojnego ducha autora. Potem były kolejne nieco dłuższe przejażdżki. Jego duch łaknął jednak wciąż czegoś więcej. Pragnął totalnie dzikiej przygody.
"Ziarno, które sam w sobie zasiałem, sięgając po książki podobnych mi marzycieli, już nie było ziarnem, a malutką rośliną, która wykiełkowała i pięła się ku słońcu. Żartowałem, że zdiagnozowano u mnie cyklozę, czyli kompletnego bzika na punkcie roweru".
Okazją ku temu stał się udział w projekcie "Work@Holiday" w ramach którego Daniel Kocuj mógł wyjechać i legalnie pracować na antypodach, by zarobić na podróż marzeń. "Z Sydney do Szczecina". Pierwszym wyzwaniem dla podróżnika byłą Australia, która okazała się krajem wielu sprzeczności i wyzwań. We znaki dały mu się m.in. potworne upały i chłodne noce. Natrętne muchy i bezkresne pustkowia. Kraj ten okazał się tyle samo piękny co niebezpieczny, zarówno ze strony natury, jak i samego człowieka. Podróż ta stała się więc w konsekwencji tyle samo przygodą co i lekcją życia. Swoistą formą stuki przetrwania. Nie oznacza to jednak wcale, że potem było już tylko łatwiej. Równie sroga dla rowerzystów okazała się bowiem wyspa Bali. Tam podróżnik miał okazję doświadczyć werwy jednego z wulkanów, samotności i wyjątkowego braku porozumienia z niektórymi Indonezyjczykami. Uroku Indonezji nie zatarł jednak nawet atak terrorystyczny. Równie ciekawym turystycznie, jak i dostarczającym wielu wrażeń była Malezja. Kraj, w którym długość autostrad ni jak ma się do standardów życia. Kraj, w którym dominuje sztuka Farthshipu. Równie mocno zaskoczył naszego bohatera sam Penang - miasto wpisane na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO, które stanowi nie lada wyzwanie dla podróżnych. Podróż Daniela nie miałaby jednak w sobie tego wyjątkowego smaku, gdyby nie fakt, że miał on skłonność do pakowania się tam, gdzie czają się kłopoty i skąd zieje jawne niebezpieczeństwo. A to oznacza, że w książce znajdziecie nie tylko opisy niezwykłej przyrody, klimatycznych zakątków ale i wiele wręcz spektakularnych  scen akcji.

W książce znajdziemy też całą mapę podróży Daniela, która w ogólnym zarysie robi naprawdę wielkie wrażenie. "Bikeowa podróż. Z Sydney do Szczecina" jest jednak odzwierciedleniem jej pierwszej części. Literackim obrazem podróży, sięgającą od Australii, przez Indonezję, Malezję, aż do Indii. Podróży spowitej upalnym słońcem, krwiożerczą fauną, pustkowiem, niekończącymi się górskimi pasmami, tętniącymi życiem miast to znów ciszą zapadłych w sen wiosek. Wyprawy pełnej niezapomnianych spotkań, wzlotów, upadków, samotności i tęsknoty. Zaskakujących zwrotów akcji i unikalnych wrażeń. Warto jednocześnie nadmienić, iż relacje z tej podróży były swojego czasu transmitowane przez stacje radiowe i telewizyjne, takie jak TVN, Planet+ TV Republika i oczywiście TVP Szczecin. Wiele ciekawych materiałów można było też znaleźć w Głosie Szczecińskiem. Artykuły Daniela Kocuja pokazywały się jednocześnie w czasopiśmie "Żagle" i "Rowertour". Autor  po dziś dzień prowadzi również bloga www.bike2.be.
 
Mam nadzieję, że to zachęci niektórych z Was, by po książkę sięgnąć. Książki podróżnicze mają ponadto to do siebie, że niekoniecznie trzeba czytać je od razu od deski do deski. Są raczej jak krótki wypad do rzeczywistości z naszych marzeń, którą można sobie dawkować. Przeżywać, utrwalać i dopiero potem iść dalej. To właśnie cenię sobie najbardziej w tego typu publikacjach. Ta książka wyjątkowo dobrze wpasowała się więc w moje oczekiwania. Zarówno jeśli chodzi o treść, jak i jej układ. Daniel Kocuj prezentuje bowiem swoje relacje z podróży w kilku niezależnych rozdziałach. Każdy z nich dotyczy innego etapu podróży i miejsca. Każdy jest też okraszony sporą ilością kolorowych zdjęć.

Książki takie jak ta, wyzwalają też w czytelniku odwagę, by nie tylko marzyć, ale i podążać za tymi marzeniami. Podejmować ryzyko i żyć. Szukać własnych pasji i cieszyć się nimi. Są jak zastrzyk adrenaliny, który być może wyzwoli w niejednym z nas siłę do działania. Jest typową osobistą relacją z podróży człowieka pełnego odwagi i pasji. Łączącą dokument z prozą. Pełną determinacji i zaangażowania pozycją, która budzi szacunek i uznanie dla jej autora.

Książka pozyskana w ramach współpracy ze SZTUKATER 

Moja ocena 5/6

Popularne posty z tego bloga

"OSTATNI ROZDZIAŁ" - Katarzyna Kalista

Trafiając na taką powieści jak ta, ma się ochotę trwać w niej niemal bez końca. Urocza, wzruszająca i pełna sentymentu. Inna niż wszystkie. Nie przesadzona ani pobieżna. Idealna dla każdej z nas. Dla każdego, kogo rozczulają historie innych. Dla wrażliwca, który lubi poddawać się emocjom, gdzie śmiech i łzy przeplatają się, nadając smaku szarej rzeczywistości. To zaś, co uderza w tej książce najbardziej, to jej konstrukcja, czyli " powieść w powieści " oraz jej zakończenie, które niewiele ma wspólnego z romantyczną bajką o miłości. Jest mimo to kwintesencją smaku tej historii. Takie prawdziwe i niespodziewane wbrew pozorom. Subtelne i piękne. Tak samo piękne, jak i te przenikające się dwie historie, w których język jest nieokiełznaną materią, a rozwoju ich wydarzeń nie da się przewidzieć. W której " koniec jest zawsze początkiem czegoś nowego". Do tego szczera, emocjonalna i bardzo żywa. Można naprawdę oszaleć na jej punkcie. DEBIUT JAKICH MAŁO.

"KSIĘGA BEZIMIENNEJ AKUSZERKI" - Meg Elison

" Księga bezimiennej akuszerki " Meg Elison , laureatki nagrody im. Philipa K. Dicka to książka roku według " Publishers Weekly ". Nazywana opowieścią podręcznej w świecie postapo , która przedstawia wizję świata po wielkiej katastrofie, w tym przypadku po niesłychanie śmiertelnej epidemii gorączki, która doprowadziła do upadku znanej nam dziś cywilizacji. Przetrwać w świecie pandemii wydaje się jednak niczym, w porównaniu z tym, co wkrótce czeka ocalałych. Do tego " Księga bezimiennej akuszerki"pędzi w zawrotnym tempie. I nie chodzi tu bynajmniej o jej fabułę, a o jej przestrzeń czasową, która rozciąga się na wiele, wiele lat. Widać wyraźnie, iż autorka nie zamierzała skupiać się, ani zobrazować nam tylko chwili z życia bohaterki, jednego wydarzenia, jakiejś sensacji czy jednej przygody. Książka ta odsłania bowiem zrujnowany świat na przestrzeni niemal pokoleń, dając szansę czytelnikowi wyobrażenia sobie, czym tak naprawdę może być apokalipsa...

"SEMIRAMIDA" Ewa Kasala

" Semiramida " to kolejna powieść Ewy Kassali o wyjątkowej sile kobiecości, jak również bogate źródło historyczne. Pełne detali i ciekawostek pozwalająca poczuć atmosferę starożytnego świata. Autorka nie szczędzi czytelnikowi również i emocji, dzięki też i którym powieść staje się prawdziwą perełką literacką z gatunku tych obyczajowo-historycznych opowieści. Równie ważnym aspektem jej sukcesu jest też oczywiście postać głównej bohaterki — Królowej Semiramidy, jak i pozostałych kobiet, które odgrywają całkiem sporą rolę w tej historii. Wszystkie mądre, silne i odważne. Kobiety, które nie bały się używać rozumu. Kobiety pełne uczuć, których też i nie skrywały. Myślę, że każda z nas odnajdzie w nich odrobinę siebie. Być może zainspiruje się nimi albo inaczej spojrzy na samą siebie. Z powieści Ewy Kassali można więc czerpać pełnymi garściami. Można się wręcz delektować jej prozą. Jej barwą i smakiem, który pieści zmysły. I nie sposób się od niej oderwać. Choćby s...