Przejdź do głównej zawartości

"My przeciwko wam" - Fredrik Backman

"My przeciwko Wam" - to drugi i co najlepsze, nie ostatni sezon w Bjornstad. Ta informacja mile mnie zaskoczyła, kiedy dotarłam do końca powieści. Jednej z najlepszych książek, jakie kiedykolwiek czytałam. Wkrótce może się też okazać, że sam Fredrik Backman stanie się jednym z moich ulubionych pisarzy. "My przeciwko Wam" to jego trzecia powieść, z która miałam okazję się zapoznać, i która na swój sposób mnie zachwyca. Autor debiutował w 2012 roku. Wówczas ukazała się jego pierwsza książka, która szybko okazał się bestsellerem i odniosła międzynarodowy sukces. "Mężczyzna imieniem Ove" – będzie zatem kolejną powieścią, po którą niebawem sięgnę.

Wracając tymczasem do świata Bjornstad, świata upadającego, pełnego politycznych gierek i układów poznamy dalsze koleje losów bohaterów, z którymi spotkaliśmy się w powieści "Miasto niedźwiedzia". Bohaterów, którzy żyją hokejem, nawet jeśli w niego nie grają. Do świata, w którym przyjacielskie przekomarzania potrafią przerodzić się w prawdziwe konflikty. Gdzie eksplodują najgorsze i najlepsze ludzkie uczucia. A wszystko to za sprawą pewnych tragicznych wydarzeń, które nie tylko wstrząsnęły mieszkańcami miasteczka, ale i podzieliły jego społeczność. Kolejne miesiące i nowy sezon to wielkie wyzwanie niemal dla wszystkich. Tym bardziej że wielu chłopców opuściło szeregi drużyny z Bjornstad, która przezywa wielki kryzys po skandalu związanym z Kevinem i przegranym meczu z Hed Hockey. Wielu obwinia za to Petera i jego córkę, zapominając, a może bojąc się przyznać, że i oni noszą w sobie kawałek zbiorowej winy. Przemoc nie przyszła bowiem do tego miasta, akurat tego lata. Ona już tam była. Bo ludzie od zawsze są zależni od innych i nigdy nie mogą sobie tego wybaczyć. Atmosfera więc wrze. I nikt nie wie co teraz stanie się z nimi i z miastem. Czy uda im się podnieść? Dalej żyć? Razem? Czy wybaczą? I komu będą teraz kibicować, skoro tylu ich przeszło do przeciwnej drużyny. I co z tymi, którzy pozostali wierni własnemu sumieniu i prawdzie, choć to nie zwolniło ich wcale z cierpienia. Przeżywają osobiste dramaty. Borykają się z własnymi emocjami i tym, co zgotowała im lokalna społeczność: Bobo, Amat, Benji...

Coś jednak musi się wydarzyć. Coś, co przerwie to pasmo marazmu i nienawiści, zwątpienia i wzajemnej niechęci. Hipokryzji. Początkowo tym kimś wydaje się, być nowy trener drużyny z Bjornstad, niejaka Zackell. Nic jednak nie wydarzyłoby się, gdyby nie fakt, że niektórzy z bohaterów, zaczęli widzieć coś więcej niż tylko czubek własnego nosa.

Historie ludzi z Bjornstad i samego miasteczka można by opowiadać na wiele różnych sposobów. Poprzez tworzenie indywidualnych biografii poszczególnych bohaterów. Opisywanie całej społeczności i ich wzajemnych relacji. Prezentację klubu z perspektywy jego członków i ich rodzin albo snucie tradycyjnej opowieści z szerokim horyzontem. Nic jednak nie odda tego. co ma w sobie sama powieść. Dlatego trzeba ją przeczytać. Nie inaczej.

Sugeruję jednak zacząć od początku, czyli od "Miasta niedźwiedzia". Ostrzegam jednocześnie, iż jest to książka, która potrafi wessać, a potem bezpardonowo wypluć. Potargać emocjami. Robi jednak wrażenie. Na mnie zrobiła. Daje do myślenia.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu SONIA DRAGA
Moja ocena 9/10 
 
 
 
                   METRYCZKA
Tytuł: My przeciwko wam
Tytuł oryginału: Vi mot er
Tłumaczenie: Anna Kicka
Liczba stron: 536
Format: 123 × 195 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Premiera: 18 listopada 2020      

Popularne posty z tego bloga

"OSTATNI ROZDZIAŁ" - Katarzyna Kalista

Trafiając na taką powieści jak ta, ma się ochotę trwać w niej niemal bez końca. Urocza, wzruszająca i pełna sentymentu. Inna niż wszystkie. Nie przesadzona ani pobieżna. Idealna dla każdej z nas. Dla każdego, kogo rozczulają historie innych. Dla wrażliwca, który lubi poddawać się emocjom, gdzie śmiech i łzy przeplatają się, nadając smaku szarej rzeczywistości. To zaś, co uderza w tej książce najbardziej, to jej konstrukcja, czyli " powieść w powieści " oraz jej zakończenie, które niewiele ma wspólnego z romantyczną bajką o miłości. Jest mimo to kwintesencją smaku tej historii. Takie prawdziwe i niespodziewane wbrew pozorom. Subtelne i piękne. Tak samo piękne, jak i te przenikające się dwie historie, w których język jest nieokiełznaną materią, a rozwoju ich wydarzeń nie da się przewidzieć. W której " koniec jest zawsze początkiem czegoś nowego". Do tego szczera, emocjonalna i bardzo żywa. Można naprawdę oszaleć na jej punkcie. DEBIUT JAKICH MAŁO.

"KSIĘGA BEZIMIENNEJ AKUSZERKI" - Meg Elison

" Księga bezimiennej akuszerki " Meg Elison , laureatki nagrody im. Philipa K. Dicka to książka roku według " Publishers Weekly ". Nazywana opowieścią podręcznej w świecie postapo , która przedstawia wizję świata po wielkiej katastrofie, w tym przypadku po niesłychanie śmiertelnej epidemii gorączki, która doprowadziła do upadku znanej nam dziś cywilizacji. Przetrwać w świecie pandemii wydaje się jednak niczym, w porównaniu z tym, co wkrótce czeka ocalałych. Do tego " Księga bezimiennej akuszerki"pędzi w zawrotnym tempie. I nie chodzi tu bynajmniej o jej fabułę, a o jej przestrzeń czasową, która rozciąga się na wiele, wiele lat. Widać wyraźnie, iż autorka nie zamierzała skupiać się, ani zobrazować nam tylko chwili z życia bohaterki, jednego wydarzenia, jakiejś sensacji czy jednej przygody. Książka ta odsłania bowiem zrujnowany świat na przestrzeni niemal pokoleń, dając szansę czytelnikowi wyobrażenia sobie, czym tak naprawdę może być apokalipsa...

"SEMIRAMIDA" Ewa Kasala

" Semiramida " to kolejna powieść Ewy Kassali o wyjątkowej sile kobiecości, jak również bogate źródło historyczne. Pełne detali i ciekawostek pozwalająca poczuć atmosferę starożytnego świata. Autorka nie szczędzi czytelnikowi również i emocji, dzięki też i którym powieść staje się prawdziwą perełką literacką z gatunku tych obyczajowo-historycznych opowieści. Równie ważnym aspektem jej sukcesu jest też oczywiście postać głównej bohaterki — Królowej Semiramidy, jak i pozostałych kobiet, które odgrywają całkiem sporą rolę w tej historii. Wszystkie mądre, silne i odważne. Kobiety, które nie bały się używać rozumu. Kobiety pełne uczuć, których też i nie skrywały. Myślę, że każda z nas odnajdzie w nich odrobinę siebie. Być może zainspiruje się nimi albo inaczej spojrzy na samą siebie. Z powieści Ewy Kassali można więc czerpać pełnymi garściami. Można się wręcz delektować jej prozą. Jej barwą i smakiem, który pieści zmysły. I nie sposób się od niej oderwać. Choćby s...