niedziela, 13 września 2020

"ZŁA WOLA" - JørnLier Horst


Horst, Horst i jeszcze raz Horst!.

Okazuje się, że ten autor nigdy mnie nie zawodzi. Tym razem wyciągnął mnie z marazmu czytelniczego. Po "Złą wolę" sięgnęłam bowiem po kilku wcześniejszych i nieudanych niestety próbach rozczytania się. Jedna, druga, trzecia... powieść kryminalna nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. Zaczęłam nawet podejrzewać u siebie pewną formę wypalenia czytelniczego. To byłoby jednak straszne, zakładając, że wciąż czekają na mnie na półce dziesiątki wciąż nieprzeczytanych powieści kryminalnych. Ale nie było tak źle. JørnLier Horst wybawił mnie z opresji z podwójną siłą.

Wystarczyło zaledwie kilka stron, bym na powrót wróciła pełna pasji do świata literatury. Najnowsza powieść tego norweskiego pisarza to gwarancja nie tylko dobrego stylu i klasy, ale i treści od której, mówiąc kolokwialnie, trudno się oderwać. Trudno też uciec od niej myślami, nawet gdy nie jest w zasięgu naszej ręki. Historii, które tworzy Horst, nie ma się dość. Są wręcz diabolicznie dobre. Czasem budzą też kontrowersje. Tak jak i "Zła wola", która wraz ze swym początkiem wprowadziła mój umysł w stan pewnej konsternacji.
Groźny zabójca, morderca kilku kobiet, który od kilku lat przebywa w więzieniu, zgadza się, choć pod pewnymi warunkami, ujawnić miejsce zwłok jednej ze swoich ofiar. Śledczy organizują więc wizję lokalną. Wskazane miejsce okazuje się podlegać jurysdykcji samego komisarza Wistinga, który przejmuje dowodzenie akcją, zlecając jednocześnie całą dokumentację filmową swojej córce Line. I wtedy dzieje się coś, na co funkcjonariusze powinni być w pełni przygotowani, a nie byli. Kerrowi udaje się zbiec, co wydaje się, być wręcz absurdem. Analiza nagrań pozwala jednak stwierdzić, że Tom Kerr nie dział sam. Ktoś mu pomagał. Ktoś, kto jest "tym drugim". Być może nawet człowiekiem bardziej niebezpiecznym niż sam zbieg.

Ta trudna do wyobrażenia sobie jak i zrozumienia jednocześnie akcja nie tyle jednak wydała mi się niedorzeczna, ile wzbudziła moją ciekawość. Pomysł nie nowy — fakt. Jak więc autor z tego wybrnie, by nie iść w banał? Jak poprowadzi dalej powieść? I czym nas jeszcze zaskoczy? Szybko zdałam sobie jednak sprawę, że sposób, w jaki Horst radzi sobie z trudnymi sytuacjami to niemal mistrzostwo. Perfekcyjna gra słów i wątków daje w konsekwencji pełną suspensu powieść kryminalną. I nie przeszkadza mi nawet brak szeroko zakrojonego tła powieści. W tym przypadku wystarczyo mi w zupełności samo śledztwo i pościg za biegiem. Wyśmienita szarada pomiędzy psychopatycznym mordercom a policją.

Niektórzy nazywają "Złą wolę" najlepsza z książek JørnLier Horst. Czy tak jest w rzeczywistości? Tego jeszcze nie wiem, bo wciąż nie mam kompletu powieści z cyklu " William Wisting" więc i nie wszystkie przeczytane. Z czasem jednak nadrobię zaległości — taki mam plan.
 
 
Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu SMAK SŁOWA
Moja ocena 9/10

 

8 komentarzy:

  1. Mnie się czasami jakieś gatunki na czas dłuższy lub krótszy "przejadają", ale mam na tyle rozległe upodobania czytelnicze, że zawsze znajdzie się coś na co akurat mam ochotę. :) Cieszę się, że ta książka wyleczyła Cię z czytelniczego kryzysu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Horst to zawsze gwarancja dobrej fabuły i świetnej rozrywki czytelniczej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nic tego autora nie czytałam. Musze spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Osobiście nie słyuszłam ani o autorze, ani o książce, ale koniecznie muszę sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń