Historia ta nie ujrzałaby jednak światła dziennego,
gdyby nie ciekawość Alexis, córki Sofii, która postanawia poznać rodzinne
tajemnice i przeszłość matki, którą ta tak skrzętnie ukrywa przed światem. Świadectwem jej
przeszłości jest tylko jedno zdjęcie, które zachowała. To para ludzi, która prawdopodobnie odgrywała ważną rolę w życiu Sofii, o których jednak ona sama nie chce mówić, co
jeszcze bardziej intryguje jej córkę. Sofia tym razem nie zamierza jednak powstrzymywać
Alexis przed prawdą o niej samej i jej przodkach. Nie tylko aprobuje jej podróż
do Plaki, ale jeszcze daje jej list polecający do dawnej przyjaciółki z prośbą, by ta wyjawiła jej całą prawdę. Czas najwyższy bowiem zmierzyć się z demonami przeszłości. Tak też młoda kobieta z mglistego Londynu trafia wprost na słoneczne wyspy
Krety, która niegdyś była kolonią trędowatych. Tam też poznaje historię swojej
babki, matki, ciotki i prababki. Losy kobiet, dla których Spinalonga była domem lub
przekleństwem i którym trąd odebrał życie lub szczęście.
Tak też poznajemy poniekąd historię wyspy
trędowatych. Maleńkiej wysepki zamieszkałej przez lata przez specyficzną
ludność, która wbrew wszelkim pozorom nie przybywała tam po śmierć, o czym świadczą pozostałości na wyspie. Spinalonga nabrała bowiem charakteru małego państewka z własną
gospodarką i kulturą. Sposób zaś w jaki organizowała się tam społeczność i
jak radziła sobie z przytłaczająca ją rzeczywistością jest wręcz niesamowity. Urzeka i pozwala wierzyć w ludzką siłę przetrwania. Pełen jest też dramaturgii, ale nie brak w niej również nadziei i wiary, przez co "Wyspa" staje
się obrazem nie tyle ludzi trędowatych, co ich bohaterskich czynów i postaw.
Obrazem ludzi dotkniętych nie tylko chorobą, ale i namiętnością. Miejscem,
gdzie obok trądu rozkwita miłość.
Czytałam tę historię wielokrotnie ze łzami w oczach. Pełna wzruszeń i wiary w szczęśliwe w zakończenie, które nie dla wszystkich bohaterów miało ten sam wymiar. Jest jednak w słowach autorki magia, która sprawia, że nawet śmierć ma swoje walory a na złe rzeczy można spojrzeć w dwójnasób. "Wyspa" wydaje się być też swoistym preludium do mocno rozwiniętej sagi rodzinnej na skalę "Siedmiu sióstr" Lucindy Rilej, czego zapowiedzią może być właśnie wydana powieść "Pewnej sierpniowej nocy". Książka, która jest uszczegółowieniem historii Anny i jej siostry na chwilę tuż przed ewakuację wyspy... i nie tylko. Jak dobrze, że jest pod ręką.
"Wyspa" to niezwykle
wyrazista powieść. Konkretna historia miejsca, czasu i ludzi. Powieść pełna wrażliwości,
empatii, ale i nienawiści. Leku i namiętności, które tak samo jak choroba
potrafią doprowadzić do śmierci. Historia kobiet, tych pokornych i tych mniej
zważających na konwenanse. Powieść pełna miłości, której oblicz nie sposób
zliczyć. Od tej rodzicielskiej, po tę najbardziej namiętną i wyrachowaną.
Historia odwagi i poświęcenia. Nienawiści i żalu, który podsycany wstydem
dzieli. PIĘKNA w swoim bólu i cierpieniu.
Nie wahajcie się ani chwili by po nią sięgnąć. Książki takie jak ta pomagają nam być lepszymi ludźmi.
Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu ALBATROS