Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2026

Bohater z przypisu - wiersz

Bohater z przypisu W ręku gruszka. Soczysta. Już wiem, jaki będzie jej smak, zanim zdążę nagryźć jej brzeg. Kropla lepkiego soku spływa po palcu. Kap. To nic. To takie ludzkie — nie wszystko zostaje na miejscu. Za oknem mgła robi porządki w krajobrazie. Coraz mniej widać w dali i chyba o to chodzi. Chłód stoi na czatach. Nie chce się wychodzić — Codzienność zimowej aury ma dziś swoje rację. W tle gra muzyka. Nie słucham jej dokładnie, raczej pozwalam jej być. Po prostu brzmi i z tym mi dobrze. Tak zwyczajnie. Myślę o kawie. Jeden łyk. Słodkiej, pachnącej, pod kocem. Dlaczego nie. W taki dzień chcę tylko ciepła. Sięgam więc po koc, jest kawa, Lampka zapala się sama jakby wiedziała. Książka na kolanach robi za pretekst.  A potem zanurzam się w marzeniach. O tobie. Bohaterze dnia — nie z pierwszych stron, raczej z przypisu, bez którego nie byłoby tej historii.

Dziewczyna z konspiracji

Ważna, jeśli szukasz w książkach nie ucieczki, lecz prawdy o człowieku. Są książki, które od pierwszych stron nie tyle się czyta, ile przeżywa . Takie, które nie proszą o uwagę, tylko ją przejmują – zmuszają do zatrzymania się, do powrotu myślami ku własnym wspomnieniom, marzeniom i pytaniom, których zwykle unikamy. Ta powieść właśnie taka jest. Od początku poddaje umysł czytelnika refleksji, prowadząc go nie tylko przez historię jednego narodu, lecz także przez intymny krajobraz ludzkich emocji i wyborów. Jej osią jest los Wandy – kobiety, której przyszło żyć w czasie wojny, w rzeczywistości okrutnej, pełnej strachu i nieustannego ryzyka. Uwikłana w konspiracyjną działalność, zmuszona do gry, w której stawką jest życie, Wanda staje przed pytaniem, które wojna zadaje każdemu: czy da się pozostać biernym, gdy pragnie się wolności? Wolności dla kraju, ale też tej najbardziej podstawowej – by móc bez strachu wyjść na ulicę, kochać, żyć. W tej historii wolność zostaje odebrana nie tylko...

Przetok

 „Przetok” - powieść, w której autorka odważnie odchodzi od schematów kryminałów, z którymi wielu czytelników ją kojarzy. Owszem, zbrodnia jest. Tajemnica również. Ale to nie one grają pierwsze skrzypce. Najgłośniej brzmi cierpienie – ciche, przewlekłe, nieefektowne. Takie, które nie kończy się wraz z ostatnim tchnieniem chorego, tylko dopiero wtedy naprawdę się zaczyna. Dominika, Jakub i Mateusz to bohaterowie, których nie da się ocenić jednym zdaniem. Ich decyzje bywają niewygodne, momentami bolesne w odbiorze, ale właśnie dlatego tak prawdziwe. Każde z nich dorasta w cieniu śmierci – nowotworowej, długiej, wyczerpującej. I każde reaguje inaczej. W tym sensie „Przetok” jest niemal studium psychologicznym: co się z nami dzieje, gdy miłość miesza się z bezradnością, a wiara z poczuciem winy? Jako bibliotekarka zwróciłam szczególną uwagę na konstrukcję czasu. Trzy płaszczyzny – dawno, niedawno i teraz – działają tu jak precyzyjnie ustawione lustra. Przeszłość nie jest tylko tłem. O...

Drzewa

Absurd, satyra i zbrodnia i kryminał, który nie chce być kryminałem. „Drzewa” – Percival Everett  To nie była miłość od pierwszej strony.  Na początku zgrzytał język – a może samo tłumaczenie. Te „żeś”, „żeście”, sposób mówienia niektórych bohaterów wytrącał z rytmu, burzył płynność czytania i sprawiał, że co chwilę się zatrzymywałam. Przez moment myślałam nawet, że ta książka będzie mnie bardziej męczyć niż wciągać. A potem… coś się przestawiło. Jakby ten osobliwy język przestał być przeszkodą, a stał się częścią świata. I nagle zaczęło iść gładko. Wsiąkłam w powieść dziwną, trochę absurdalną, zupełnie nie do zaszufladkowania. „Drzewa” tylko udają kryminał. Zbrodnie są, śledztwo też, ale to nie ono jest tu najważniejsze. Ta książka opiera się na dialogach – i to one niosą ciężar ironii, satyry i gniewu. Everett pisze o strachu, nienawiści i rasowych konfliktach w Ameryce, ale robi to w sposób bezczelny, momentami śmieszny, a przez to jeszcze bardziej niepokojący. Jest zdanie,...