Owszem, w tej historii nie brakuje problemów, trudnych emocji i życiowych zakrętów. Jednak perspektywa szczęśliwego finału pozwala zanurzyć się nawet w największe intrygi, które – jak wiadomo – nie zawsze kończą się dobrze. Nie tym razem. Tu od początku przeczuwa się, że los w końcu się uśmiechnie. Książka jest więc dość przewidywalna, ale czy to wada? Niekoniecznie. Bo kiedy czytelnikowi jest po prostu dobrze w towarzystwie bohaterów, przewidywalność schodzi na dalszy plan. Ja bawiłam się świetnie. To wręcz idealny scenariusz na polską komedię romantyczną – z pazurem, emocjami i nutą refleksji.
Największym zaskoczeniem okazała się dla mnie główna bohaterka. Milena Mróz nie jest postacią, którą od razu darzy się sympatią. To kobieta bezwzględna, momentami perfidna, twardo stąpająca po trupach – nie tylko w życiu zawodowym. Typowa „korporacyjna biurwa”, która nie cofnie się przed zemstą, jeśli ktoś nadepnie jej na odcisk. W życiu prywatnym również kieruje się gniewem i żalem. Intrygi, podchody i chłodna kalkulacja zdają się być jej drugim imieniem.
Los jednak bywa przewrotny. Nie wszystko układa się tak, jak Milena sobie zaplanowała. Życie szybko weryfikuje jej plany, a ona sama wpada w sidła własnych decyzji. Na jej drodze pojawiają się ludzie, którzy burzą jej misternie budowany świat – sąsiad, który niespodziewanie ratuje ją z opresji, czy były szef przekonany, że wolno mu więcej niż innym. To właśnie te spotkania sprawiają, że życie Mileny wywraca się do góry nogami.
Nie jest to więc bohaterka krystaliczna ani jednoznaczna. Pełna złości, nienawiści i rozczarowania, przez długi czas nie dostrzega wokół siebie życzliwości ani szansy na zmianę. A jednak powieść pokazuje, że człowiek może się zmienić. Czasem wystarczy ktoś. Czasem coś. Nowe uczucie, nowe miejsce, nowe życie.
Jak czytamy w opisie z okładki, to poruszająca historia o kobiecie, która trafia z korporacyjnego świata do małego miasteczka, gdzie musi zmierzyć się z przeszłością i własnymi błędami. To również opowieść o tym, że nawet ktoś, kto stracił wiarę w miłość, może otrzymać drugą szansę.
Podsumowując – to ciepła, momentami przewidywalna, ale satysfakcjonująca historia o przemianie, wybaczeniu i nadziei. Idealna na chłodne wieczory, kiedy potrzebujemy czegoś lekkiego, a zarazem pokrzepiającego. To książka, która nie udaje literackiego arcydzieła, ale daje czytelnikowi dokładnie to, czego obiecuje – emocje, refleksję i happy end, który zostawia z uśmiechem na twarzy.
.jpg)