Ważna, jeśli szukasz w książkach nie ucieczki, lecz prawdy o człowieku.
Są książki, które od pierwszych stron nie tyle się czyta, ile przeżywa. Takie, które nie proszą o uwagę, tylko ją przejmują – zmuszają do zatrzymania się, do powrotu myślami ku własnym wspomnieniom, marzeniom i pytaniom, których zwykle unikamy. Ta powieść właśnie taka jest. Od początku poddaje umysł czytelnika refleksji, prowadząc go nie tylko przez historię jednego narodu, lecz także przez intymny krajobraz ludzkich emocji i wyborów.
Jej osią jest los Wandy – kobiety, której przyszło żyć w czasie wojny, w rzeczywistości okrutnej, pełnej strachu i nieustannego ryzyka. Uwikłana w konspiracyjną działalność, zmuszona do gry, w której stawką jest życie, Wanda staje przed pytaniem, które wojna zadaje każdemu: czy da się pozostać biernym, gdy pragnie się wolności? Wolności dla kraju, ale też tej najbardziej podstawowej – by móc bez strachu wyjść na ulicę, kochać, żyć.
W tej historii wolność zostaje odebrana nie tylko jej. Wojna okazuje się doświadczeniem totalnym – dotykającym wszystkich stron konfliktu. Pragną jej Polacy, ale i niemiecki oficer SS, niemiecka artystka, zwykli ludzie po obu stronach barykady. Nawet miłość zostaje tu wystawiona na próbę – nie da się kochać tak, jakby się chciało, gdy każdy dzień może być ostatnim. Autorka pokazuje to bez uproszczeń i bez taniego moralizowania. Wojna doświadcza wszystkich. I właśnie to czyni tę opowieść tak przejmującą.
Poznajemy Wandę w Poznaniu – mieście wcielonym do III Rzeszy, które z każdym dniem traci swój polski charakter. Mieście, gdzie mieszkańcy uczą się żyć w cieniu okupanta, w rzeczywistości, w której strach staje się codziennością. Wanda od miesięcy czeka na wieści o mężu, Leonie, zaginionym na początku wojny. Wierzy, że żyje, lecz czas nieubłaganie kruszy nadzieję. Z pomocą Stefana, przyjaciela męża, podejmuje pracę w Hotelu Bazar – miejscu pełnym paradoksów, gdzie elegancja, muzyka orkiestry i pozorny luksus mieszają się z niemieckim mundurem i lękiem o jutro. To tam, niczego nieświadoma, spotyka dwóch mężczyzn – wrogów jej narodu – których obecność na zawsze odmieni jej życie.
Historia Wandy nie jest jednak tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Skrywa tajemnice, o których sama bohaterka długo nie ma pojęcia. Złość miesza się tu z rozpaczą, strata z poczuciem osamotnienia:
„Złość miesza się z rozpaczą. Z utratą. Nad Leonem. Nad rodzicami, których straciłam jednym słowem. Nagle zostałam zupełnie sama. Jeszcze niedawno mogłam powiedzieć, że mam dom, rodzinę, wspomnienia. Teraz miałam tylko siebie.”
To właśnie w takich momentach powieść najmocniej dotyka czytelnika – bo mówi o samotności, która nie zna granic narodowości ani mundurów.
To opowieść o wielkim poświęceniu i patriotyzmie rozumianym głębiej niż hasła i symbole. „Dla Wandy, aby pamiętała, że Polska to nie linie – to pamięć” – ten cytat mógłby być mottem całej książki. Patriotyzm nie krzyczy tu sloganami, lecz wyraża się w codziennych wyborach, w odejściach, które mają chronić to, co najcenniejsze. „Może kiedyś zrozumieją, że właśnie je opuszczając, chroniłam je najbardziej. Że czasem trzeba odejść, aby ocalić to, co jeszcze w nas żyje – nadzieję.”
Autorka, debiutująca tą powieścią, umiejętnie splata prawdę z fikcją. Wanda jest postacią fikcyjną, lecz utkaną z autentycznych wspomnień i świadectw tamtych czasów. Cichym, ale niezwykle ważnym bohaterem staje się również Poznań – miasto, które oddycha historią i pamięcią. Sama opowieść rodzi się z potrzeby oddania głosu tym, którzy mówić już nie mogą.
To książka dojrzała, przesycona odwagą, wojennymi realiami i emocjonalną głębią. Nie epatuje dramatem, lecz zostawia w czytelniku ślad – jak wspomnienie, które wraca długo po zamknięciu ostatniej strony. Może wzruszyć, może zaskoczyć, wzbudzić kontrowersje, a przede wszystkim – rodzi pytania. I właśnie dlatego warto po nią sięgnąć. Nie po to, by poznać kolejną wojenną historię, lecz by przypomnieć sobie, czym naprawdę jest wolność.
.png)