"Krew" to ósma z kolei
kryminalna powieść Maxa Czornyja, której bohaterem jest niezastąpiony komisarz
Deryło, posiadający szósty zmysł i jego zawodowa koleżanka Tamara Haler, w
której tkwi dzikie wręcz zafascynowanie zbrodnią z drugim dnem. Takie też i wydaje
się być to morderstw. Nie dość, że jego okoliczności są przerażające, to
jeszcze morderca pozostawia pewną wiadomość. Słowo, które budzi podejrzenia,
domysły i lęk. Kiedy jednak śledztwo nabiera rozpędu, okazuje się, że
podejrzanych jest więcej niżby sobie tego życzyli, a jego krąg nie pomija nawet
funkcjonariuszy. Sprawa oczywiście komplikuje się jeszcze bardziej wraz z
kolejną okrutną zbrodnią, na miejscu której znów widnieje upiorny tekst.
Nic nie wskazuje na to, by był
to przypadek. Zabójstwo w afekcie czy po pijaku. Te zbrodnie mają znamię czegoś
bezgranicznego, szaleńczego i upiornego wręcz. Okrucieństwo i sadyzm z jakim
afiszuje się morderca wzburzą zaś krew w żyłach niejednemu czytelnikowi. Noszą
w sobie również pierwiastek głęboko skrywanej tajemnicy i rodzinnych sekretów.
Na wierzch z czasem wypływa też pewien ich schemat, determinacja mordercy i
brak przypadkowości. Czyżby zbrodnia doskonała człowieka, dla którego liczy się
tylko odkupienie win? Nie tym razem. Heller i Deryło to kryminalne asy i każdą
sprawę muszą doprowadzić do końca.
"Krew" dla fanów Maxa
Czornyja to bezkonkurencyjna rozrywka. Ci zaś, którzy po raz pierwszy spotkają
się z jej bohaterami również nie powinni narzekać. Na pewno nie będą mieli
problemów z ogarnięciem wątku, bo ten w każdej z książek z serii jest
niezależny. Każda historia ma swój początek i koniec. Towarzyszy jej prosty
styl, szybka akcja i pewien rodzaj gadulstwa - w dobrym tego słowa znaczeniu.
Wątki nie są szczególnie skomplikowane, a krótkie rozdziały nadają powieści
swoistego rytmu. Ich konstrukcja zaś świetnie buduje napięcie i ciekawość,
która potrafi wzbierać w czytelniku z każdym kolejnym kawałkiem powieści. Bo
kiedy już prawie coś wiesz, a w zasięgu twojej wiedzy nowy fakt, rozdział
kończy się. Kolejny to już inna scena, która nim się obejrzysz znów tobą
manipuluje a ty niczym głodny zwierz nie będziesz potrafił oderwać się od
książki. Dlatego też i to zaledwie powieść na jeden wieczór, góra dwa. Wartka
opowieść o brutalnej zbrodni, która ma swój finał.
W przeciwieństwie do pary
policjantów, których losy chciałoby się poznać dalej. Każde z nich bowiem wiele
już w swoim życiu przeszło. Są mniej lub bardziej popaprani, jak to gliny. Ich
życie to nie bajka - zwłaszcza to osobiste. Są jednak ludźmi, więc pod płaszczykiem
twardego gliny wciąż czują, cierpią, lękają się, marzą i pękają. Rodzą się w
nich uczucia i tęsknota, a zaufanie nabiera zupełnie innego wymiaru.
Aż dziw bierze, że seria z
komisarzem Deryło nie została jeszcze zekranizowana. Te książki to idealny
scenariusz na mini serial. Prawdziwie mroczny kryminał, w którym psychologia
odegrałaby mocną rolę. Jedyne co mnie jednak trapi to właśnie spieszność tej
historii. Zwłaszcza po przeczytaniu niedawno fenomenalnej powieści autora w
postaci "Miłość i wojna", która nijak ma się do treści i formy
"Krwi". Co jednocześnie utwierdza mnie w przekonani o niezwykłym
talencie Maxa Czornyja i jego twórczej wszechstronności. Rasowa powieść
historyczna contra zrywny kryminał pełen scen grozy. Gratuluję dla obu tych powieści.
Za książkę dziękuję Wydawnictwu FILIA