Przemysław Piotrowski
rekomenduje nam również "Telepatę", powieść kryminalną Adriana
Ksyckiego, która ma wcale nie mniejsze szanse stać się prawdziwym hitem.
"Telepata" fabularnie jednak nie jest czymś nowym. Temat zaginionych
dzieci wielokrotnie był już wątkiem kryminalnych zagadek. Znacznie rzadziej
jednak można natknąć się na telepatę, który staje się jedną z głównych postaci
powieści. A jeśli jeszcze do tego intryga skonstruowana jest w sposób, który
zaskakuje w finale, a wcześniej wciąga czytelnika w fabułę, tak, że trudno ją
odłożyć, to jej sukces wydaje się być niemal gwarantowany.
Z taką myślą ocknęłam się
jednak dopiero gdzieś w połowie powieści. Dopiero wówczas udało się autorowi na
tyle zaintrygować mnie fabułą, że wszystkie inne plany i obowiązki dnia
codziennego przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Ludzka ciekawość mocno dała o
sobie znać. Nie było obiadu. Nie było sprzątania ani szykownej kreacji do
pracy. "Telepata" pozwolił mi tego dnia zaledwie na wciągnięcie
dżinsów i sportowej bluzy na siebie. Za to zabawę miałam przednią.
W towarzystwie dwóch
najznakomitszych telepatów, którzy stoją po przeciwnych stronach barykady nie
sposób było się nudzić. Napięcie wzbierało z każdym nowo porwanym dzieckiem.
Zaskoczeniem była też rola jaką pełniły dzieci w planie jednego z nich.
Bezsilność policji w rozwiązaniu tej dość skomplikowanej zagadki i sam finał
historii, który wywarła na mnie spore wrażenie. Wiele myślałam nawet o jego
aspektach. Motywach działania sprawcy i poczuciu sprawiedliwości, której
powieść bardzo mocno dotyka.
"Telepata" jest w
moim odczuciu czymś więcej niż tylko intrygującym kryminałem. To przede wszystkim
powieść o sile ludzkich emocji. Historia prawdy i sprawiedliwości wymierzanej
ludzką ręką. Drugoplanowym wydaje się natomiast być w tym wymiarze wątek
ponadprzeciętnych zdolności jej bohaterów. Wizji, których doznają i władzy jaką
mają nad ludzkim umysłem. "Telepata" ma też znamiona powieści grozy,
które przywołują rysunki dzieci. To jednak jak odbierzemy poszczególne jej
fragmenty mocno zależy od naszej wrażliwości i wyobraźni czytelniczej. Równie
dobrze można by ją zakwalifikować do powieść z gatunku thrillera
psychologicznego. Stąd też i wniosek, że to naprawdę dobra książka, a jej bohaterowie
nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.