Przejdź do głównej zawartości

"NURT" - Tim Johnston

Popłyń z nurtem i daj się uwieść historii pięknej i mrocznej. Świetnie napisanej, z mnóstwem wariacji i robiącej wrażenie na zmysłach.

Siedzę. Spoglądam beznamiętnie przez okno na topniejący na trawniku śnieg i dumam. Myślę o "Nurcie" - książce Tima Johnstona, którą wczoraj skończyłam czytać. Być może nie zwróciłaby ona mojej uwagi, gdyby nie dość sprzeczne opinie na temat poprzedniej powieści autora pt. "W dół". Widziałam rzeszę fanów, którzy byli zachwyceni jego twórczością. Nie brakowała jednak i tych, którzy mocno ją krytykowali, wręcz odrzucali. Mnie to jednak zawsze intryguje. Sami pomyślcie. Co to musi być za książka, skoro wzbudza aż takie emocje. Dla jednych jest arcydziełem, a dla innych...

Dwa razy więc nie trzeba było mnie namawiać. "Nurt" tuż po wydaniu w polskiej wersji językowej wylądował w moich rękach. Potem rozliczyłam się z zaczętymi już książkami i poddałam się nurtowi tej powieści. Początek - przyznaję, nie był łatwy. Bardzo niespieszna narracja, do tego pełna niespodzianek. Różne płaszczyzny czasowe płynnie przechodzące z jednej do drugiej, co czasem powodowało dyskomfort i zamieszanie. Do tego mnogość głosów - głosów z przeszłości. Głosów wewnętrznych (na szczęście wyraźnie zaznaczonych kursywą). Wymagająca. I gdyby nie moja świadomość, na co się pisałam, książkę odrzuciłabym pewnie po tych pierwszych stu stronach. Brnęłam jednak dalej — na szczęście, bo wkrótce okazało się, że powieść, choć nieco dziwna na początku, trochę pokrętna i zmieniające swój rytm wciągnęła mnie niczym zabójczy nurt, który pozbawił życia najpierw Holly, potem Caroline i zmienił życie Audrey — na zawsze.

Audrey jest studentką colleg'u. Dziewczyną z Minessoty, którą samotnie wychował ojciec, który teraz ciężko zachorował. Rak odbiera mu szansę na długie życie. Wraz z przyjaciółką zmierza więc w stronę domu. Nie zamierza bowiem spędzić ostatnich chwil najbliższego jej człowieka na ziemi z dala od niego. Zanim tam jednak dotrze, wydarza się coś, co zmieni na zawsze nie tylko ją. Dziewczyny będąc już prawie na miejscu, robią postój na stacji benzynowej. Na Audrey napada dwóch młodych mężczyzn. Dziewczynom udaje się na szczęście wyrwać ich szponom. Chwile potem w poślizgu wypadają z szosy. Nie to jednak jest najgorsze. Ktoś pakuje się w ich auto i spycha je dalej, wprost na pokrytą lodem rzekę, który pod naporem ciężaru pęka. Nurt porywa Caroline, tak samo, jak dziesięć lat temu porwał inną nastolatkę. W miasteczku ożywają wszystkie wspomnienie, a najbardziej te bolesne. Wówczas okazuje się, że człowiek tak naprawdę nie zna samego siebie. [...] Myśli, że zna, ale tak nie jest. Każdy ma w sobie coś, co sięga głębiej niż wychowanie przekonania, odznaka czy czego się kurwa w życiu trzyma. A potem tam dociera i cóż... Dobro i zło to tylko słowa".

Słowa zaś dzięki którym Tim Johnston maluje ową historię, są wyjątkowe. To one bowiem budują krok po kroczku postacie i odsłaniając najdrobniejsze niuanse ich życia, myśli, pragnienia i lęki. Prawie że wchodzimy do ich głów, prześwietlamy ich. Co i tak nie daje nam prostych odpowiedzi na pytania, które rodzą się w toku czytania lektury. Wikłają nas za to w problemy wielu z nich, zwłaszcza Audrey. Dotykają niemal namacalnie.

Miej więc zatem drogi czytelniku odwagę i stań twarzą w twarz z "Nurtem" i kryminalną przeszłością miasta, które mogłoby stać się  twoim domem, albo okaże się największym koszmarem. Wyzbądź się też schematów gatunkowych, bo ta powieść nie mieści się w ramach żadnego z nich. Owszem jest wątek kryminalny, ale to nic w porównaniu z resztą intryg i przestrzenią, w którą pakuje nas autor. Mroczną i fascynującą zarazem, przypominającą morską toń. Pełną meandrów ludzkiej psychiki.

Głowę mam pełną i kaca książkowego przy okazji. Jednocześnie ostrzegam. Bez zaangażowania i smakowania zdania po zdaniu może ci się ta fascynacja nie udzielić, ale spróbuj. POLECAM


Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu MARGINESY


 


Popularne posty z tego bloga

"OSTATNI ROZDZIAŁ" - Katarzyna Kalista

Trafiając na taką powieści jak ta, ma się ochotę trwać w niej niemal bez końca. Urocza, wzruszająca i pełna sentymentu. Inna niż wszystkie. Nie przesadzona ani pobieżna. Idealna dla każdej z nas. Dla każdego, kogo rozczulają historie innych. Dla wrażliwca, który lubi poddawać się emocjom, gdzie śmiech i łzy przeplatają się, nadając smaku szarej rzeczywistości. To zaś, co uderza w tej książce najbardziej, to jej konstrukcja, czyli " powieść w powieści " oraz jej zakończenie, które niewiele ma wspólnego z romantyczną bajką o miłości. Jest mimo to kwintesencją smaku tej historii. Takie prawdziwe i niespodziewane wbrew pozorom. Subtelne i piękne. Tak samo piękne, jak i te przenikające się dwie historie, w których język jest nieokiełznaną materią, a rozwoju ich wydarzeń nie da się przewidzieć. W której " koniec jest zawsze początkiem czegoś nowego". Do tego szczera, emocjonalna i bardzo żywa. Można naprawdę oszaleć na jej punkcie. DEBIUT JAKICH MAŁO.

"KSIĘGA BEZIMIENNEJ AKUSZERKI" - Meg Elison

" Księga bezimiennej akuszerki " Meg Elison , laureatki nagrody im. Philipa K. Dicka to książka roku według " Publishers Weekly ". Nazywana opowieścią podręcznej w świecie postapo , która przedstawia wizję świata po wielkiej katastrofie, w tym przypadku po niesłychanie śmiertelnej epidemii gorączki, która doprowadziła do upadku znanej nam dziś cywilizacji. Przetrwać w świecie pandemii wydaje się jednak niczym, w porównaniu z tym, co wkrótce czeka ocalałych. Do tego " Księga bezimiennej akuszerki"pędzi w zawrotnym tempie. I nie chodzi tu bynajmniej o jej fabułę, a o jej przestrzeń czasową, która rozciąga się na wiele, wiele lat. Widać wyraźnie, iż autorka nie zamierzała skupiać się, ani zobrazować nam tylko chwili z życia bohaterki, jednego wydarzenia, jakiejś sensacji czy jednej przygody. Książka ta odsłania bowiem zrujnowany świat na przestrzeni niemal pokoleń, dając szansę czytelnikowi wyobrażenia sobie, czym tak naprawdę może być apokalipsa...

"SEMIRAMIDA" Ewa Kasala

" Semiramida " to kolejna powieść Ewy Kassali o wyjątkowej sile kobiecości, jak również bogate źródło historyczne. Pełne detali i ciekawostek pozwalająca poczuć atmosferę starożytnego świata. Autorka nie szczędzi czytelnikowi również i emocji, dzięki też i którym powieść staje się prawdziwą perełką literacką z gatunku tych obyczajowo-historycznych opowieści. Równie ważnym aspektem jej sukcesu jest też oczywiście postać głównej bohaterki — Królowej Semiramidy, jak i pozostałych kobiet, które odgrywają całkiem sporą rolę w tej historii. Wszystkie mądre, silne i odważne. Kobiety, które nie bały się używać rozumu. Kobiety pełne uczuć, których też i nie skrywały. Myślę, że każda z nas odnajdzie w nich odrobinę siebie. Być może zainspiruje się nimi albo inaczej spojrzy na samą siebie. Z powieści Ewy Kassali można więc czerpać pełnymi garściami. Można się wręcz delektować jej prozą. Jej barwą i smakiem, który pieści zmysły. I nie sposób się od niej oderwać. Choćby s...