Przejdź do głównej zawartości

"PROSZĘ BARDZO" - Anna Rottenberg

Zapowiedź książki Andy Rottenberg „Proszę bardzo” zaintrygowała mnie zarówno jako autobiografia, jak i pewnego rodzaju przewodnik po rodzinie. Autorka nie skupiła się bowiem tylko i wyłącznie na zobrazowaniu własnej historii. W swojej niezwykle szczerej i nierzadko przejmującej opowieści daje bowiem obraz zarówno swoich przodków, jak i własnego syna. Ludzi obecnych mniej lub bardziej w jej życiu. Niezwykle intrygujący wydał mi się jednoczenie fakt, iż Andy Rottenberg w swojej historii sięgać miała zarówno do kultury żydowskiej, jak i prawosławnej, a jej droga ku odkrywaniu własnej tożsamości podążała do nowosądeckiego kirkutu i Nowosybirska. Sięgając zatem po nią, liczyłam na wyjątkową zajmującą lekturę, która obudzi we mnie nieodpartą pokusę dotknięcia nowej rzeczywistości i zgłębienia tematu. Niestety nie do końca spełniła ona moje oczekiwania. Okazała się bowiem w moim mniemaniu książką przeznaczoną znacznie bardziej dla czytelnika zaznajomionego z tematem i postacią Andy Rottenberg niż dla kogoś, komu temat jest zupełnie obcy.

Zanim jednak spróbuję zrelacjonować samą książkę, słów kilka o jej autorce i bohaterce zarazem. Jak donoszą media Anna Rottenberg to polska historyk, kurator i krytyk sztuki, a także publicystka. Postać zatem dobrze znana w świecie kultury i sztuki. Córka polskiego Żyda i Rosjanki, której utwory znaleźć możemy w polskich tygodnikach, m.in. w „Kulturze” i "Polityce", w których publikuje od dekad. Jest też autorką wielu popularnych artykułów naukowych i esejów zamieszczanych zarówno w krajowych, jak i zagranicznych wydawnictwach popularyzujących kulturę i sztukę. W 2010 roku była nominowana do Literackiej nagrody Nike oraz Nagrody Literackiej Gdynia. Stąd też i moje poniekąd zainteresowanie tą książką — autobiograficzną publikacją pt. "Proszę bardzo", która ujrzała światło dzienne po raz pierwszy w 2009 roku, nakładem wydawnictwa W.A.B. Dziś mamy jednak okazję ujrzeć ją w nowej odsłonie, co zawdzięczamy Wydawnictwu Marginesy.

Książka "Proszę bardzo", stanowi pewnego rodzaju sagę rodzinną, o czym szybko przekona się każdy, kto po nią sięgnie. Jest publikacją, w której autorka obnaża losy swojej rodziny, jak i swoje własne. A robi to na tle licznych faktów i wydarzeń historycznych, które atakują nas niemal z każdej strony. Książka ta dla autorki jest jednocześnie sposobem na odnalezienie własnej tożsamości. Drogą do odnalezienia własnego "ja" zawieszonego pomiędzy kulturą żydowską a światem bogatego mieszczaństwa dawnej Rosji. W jej mniemaniu bowiem przyszła na świat w sposób typowy dla jej pokolenia. Nie towarzyszyło tej chwili nic szczególnego. Postrzega też siebie jako element pokolenia nieobarczonego wojną, ale wychowanego w jej cieniu. Tylko z odrobiną świadectw i garstką pamięci przekazywanej z drugiej ręki. Czuje się "pokoleniem bez życiorysu". Dlatego też zaczęła szukać. Zgłębiać, rozgrzebywać, wspominać i doszukiwać się nowych znaczeń, tego, co już tkwiło w jej pamięci.

"Wówczas okazało się, że możliwe jest składanie drobniutkich fragmentów w nieco większe elementy, że daje się wyciągnąć z pamięci rozrzucone kawałeczki, dodać do siebie wyjęte z opowieści mamy i zatrzymane w mojej dziecięcej głowie mało istotne szczegóły, by zaczęły znaczyć coś więcej, niż dotychczas znaczyły".

Autobiografia Andy Rottenberg, choć wyjątkowa nie jest dziełem, które będzie chciał i potrafił przyswoić każdy. Nie jest też w żaden sposób usystematyzowaną publikacją, która da czytelnikowi chronologiczny opis życia jej bohaterów. Wpisy autorki przypominają raczej przypadkowe kartki z pamiętnika. Nie zawsze też jasno określające czas i miejsce, o których akurat pisze. Oparte na wyszukanych wspomnieniach i przeplatające się z rzeczywistością. Pełne myśli i refleksji. Jak wyrwane ze snu, co wyjątkowo utrudniało mi czytanie. Nie jest to wiec publikacja, którą w sposób łatwy i szybki czytelnik będzie w stanie przyswoić. Bogactwo treści zarówno tych historycznych, jak i tych osobistych, przeplatanych niemalże poetyckimi opisami będzie wymagało nie lada zaangażowania. Inaczej jednak mogą podejść do tego znawcy tematu. Czytelnicy dobrze zaznajomieni z działalnością bohaterki i historią jej rodziny. Dla historyków będzie to zapewne literacka gratka. Dla przeciętnego czytelnika być może wyzwanie. Wyzwanie, któremu ja nie do końca podołałam. Przyznaję jednak, iż nie raz, nie dwa uroniłam przy niej łzę. Wzruszyłam się i zacisnęłam pięści. Nie byłam jednak w stanie czytać jej od deski do deski, choć sam język nie nastarczał problemów. Przystępny i zrozumiały dławił jednak czasem moje myśli. Męczył i zmuszał do odłożenia lektury na bok.

Trudno nazwać mi ją też książką zajmującą, z której spija się słowa. Którą można się zachłysnąć. Mimo to zrobiła na mnie wrażenie i to ogromne. Nie sposób odmówić jej bowiem przestrzeni, jaką zajmuje w historii ani doświadczeń jej bohaterów. Przeżyć i relacji, z jakimi obnosi się jej autorka. Nie tego jednak się spodziewałam. Nie takiej formy treści. Dlatego też i książkę polecam głównie wytrawnym czytelnikom. Ludziom głodnym wiedzy i literackich doświadczeń oraz fanom bohaterki.

Książka pozyskana w ramach współpracy ze SZTUKATER.PL

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"RZEKA KŁAMSTW - Grzechy młodości" - Edyta Świątek

Pierwsza część najnowszej sagi Edyty Świętek " Grzechy młodości " to powieść dość specyficzna. Historia o tym co na pozór zwyczajne przedstawiona w niezwykły sposób. To lubię.  Autorka odsłania nam losy polskiej rodziny Trzeciaków w przestrzeni lat siedemdziesiątych. Są to czasy, w których przychodziliśmy na świat, dojrzewaliśmy albo byliśmy w sile wieku — czasy dobrze nam znane. Dla młodych ludzi odległe, choć też nie zupełnie obce — zasłyszane przecież z opowieści rodziców i dziadów. Tymoteusz Trzeciak i jego żona Elżbieta popełnili niejako mezalians, za który przyjdzie im gorzko zapłacić. Przed Tymkiem na horyzoncie rozpościera się kariera i rozwój zawodowy. Znacznie gorzej wygląda jednak atmosfera w domu. Bark porozumienia między małżonkami mimo wielu wspólnie przeżytych lat, nie może wróżyć niczego dobrego. Drugi z braci pracuje w milicji, co w tych niespokojnych czasach u jednych budzi podziw i zazdrość a u innych pogardę i nienawiść. Szczególnie mocno

"Anegdoty z czterech stron świata" - Wybór i opracowanie: Wojciech Wiercioch, Jolanta Szymska-Wiercioch

" Anegdoty " to wyjątkowa publikacja. Książka, która wciąż czytam, ale nie strona po stronie. Ona jest jak łyk kawy o poranku, która rozpieszcza zmysły i daje kopa na resztę dnia. Jest niczym kieliszek brandy po obiedzie, który czyni go wyjątkowym. Równie dobrze może być idealną towarzyszką zabaw, myśli i towarzyskiej dysputy. Dobrym rozpoczęciem rozmowy lub jej zakończeniem. Błyskotliwym zdaniem i odpowiedzią na wiele pytań. " Czekajcie, zaraz wam coś przeczytam " - Powiedziałam ostatnim razem podczas odwiedzin znajomych, w chwili, gdy jeden z nich narzekał na swoje roztargnienie. Potem okazało się, że książka zdominowała nasze towarzystwo, a wiele z przeczytanych na głos anegdot z pewnością wyryło się w pamięci gości.

"Rzeki płyną, jak chcą" - Ałbena Grabowska

"Rzeki płyną, jak chcą" Ałbeny Grabowskiej to kolejna powieść obyczajowa o zabarwieniu historycznym, która na chwilę zabrała mnie światu. Autorka swoją sławę zawdzięcza jednak nie tej a innej bestsellerowej sadze pt. "Stulecie winnych", która w 2018 w gwiazdorskiej wręcz obsadzie przeniesiona została na ekrany. Film to jednak tylko film, wiec moje czytelniczki niemal wyrywają sobie tę powieści z rąk, a potem wracają po jeszcze. Teraz zaś czekają w kolejce po najnowszą powieść autorki, która jak mniemam z zakończenia, będzie lub winna mieć swoją kontynuację. Ale o tym słów więcej za chwilę. Książka Ałbeny Grabowskiej przekonała mnie, że to nie czasy, w których osadzona jest powieść, są ważne, a ludzie i ich historia. Historia prawdziwa, pełna wzruszeń, której nie brak sercowych rozterek i dylematów codziennej egzystencji. Bo serca zawsze biją tak sam, tak samo boli rozstanie, cierpienie, utrata, zdrada i tęsknota. Tak samo się kocha. Raz jawnie, raz w ukryciu i tak s