Przejdź do głównej zawartości

"KREDZIARZ" - C. J. Tudor

Zanim zgłębiłam treść powieści, moją uwagę przykuła okładka, nad wyraz wymowna i sugestywna. Oryginalna i mroczna, a to lubię. Nie będzie łatwo pomylić ją z żadną inną powieścią. "Kredziarz" ma swój styl — to widać od początku i na szacie graficznej on się nie kończy.

"Kredziarzowi" nie można też odmówić misternie skonstruowanej fabuły i związanym z tym czytelniczym napięciem, niemal do samego jej końca. Warto ją także pochwalić za inteligentne skonstruowanie postaci, których nie powstydziłby się nie jeden uznany już mistrz gatunku. To trochę thriller, trochę kryminał, odrobina obyczajowości i ogrom psychologi społecznej, która nakreśla rytm powieści.

Powieści, w której wszystko zaczyna się od pozornie niewinnej i dziecinnej zabawy, (którą większość z nas zapewne dobrze zna). Zabawy, która doprowadza do szokującego odkrycia zwłok brutalnie zamordowanej dziewczynki. Dziewczyny z lasu, której ciała nie udało się nigdy w pełni skompletować. Zbrodni, która zostawiła po sobie znacznie więcej niż pamięć o niej samej. Ona wgryzła się w swoich świadków niczym wirus w swoje ofiary.

Akcja powieści toczy się dwutorowo, choć jej głównym narratorem i bohaterem wciąż pozostaje jedna postać, jeden człowiek, jeden chłopiec, a potem mężczyzna. Jest rok 1986 - Ed i jego koledzy mają wówczas po 12 lat. Nie są jednak wolni od problemów lokalnej społeczności. Skandale i konflikty dotykające ich rodzin wydają się na porządku dziennym. Przemoc i nieszczęśliwe wypadki pełne personalnych podejrzeń to już codzienność. Atmosfera grozy narasta w chwili znalezienia zwłok jednego z lokalnych rozrabiaków. Wkrótce potem ginie kolejna postać, a tuż po niej zostaje otruty pies, jednego z przyjaciół Eda. Seria nieszczęśliwych zdarzeń nie sprzyja i tak już trudnej przyjaźni pięciorga dzieciaków. I jeszcze to ciało zamordowanej dziewczyny, które znajdują, idąc śladami swoich kredowych znaków. Ciekawą postacią wśród dzieciaków okazuje się też pan Halloran — albinos, którego historia wciąż pozostaje zagadką.

Druga płaszczyzna powieści to już rok 2016. Eddie jest już dorosłym mężczyzną, notabene nauczycielem. Człowiekiem zamkniętym w sobie, wciąż samotnym. Niektórzy nazywają go nawet narcystycznym typem.
"Kimże bowiem jesteśmy, jeśli nie sumą doświadczeń, które zbieramy przez całe życie? Bez nich jesteśmy tylko mięsem, szkieletem i krwiobiegiem".
Któż jednak chciałby doświadczyć tego, co Ed i jego dawni przyjaciele? Dziś po trzydziestu latach wystarczy mu zaledwie jedna anonimowa przesyłka, by wszystkie wspomnienia odżyły, a świadomość podpowiedziała, że tragiczna gra wciąż nie jest skończona. Kontakt z Eddem nawiązuje jednocześnie jeden z dawno niewidzianych przyjaciół. Ludzie wokół niego zaczynają zmieniać swoje oblicze, a stare tajemnice znów zaczynają mocno pulsować. Nawet kobieta, która skradła jego serce, okazuję się zagadką.

C. J. Tudor wyraźnie bawi się czytelnikiem, oferując mu grę godną mistrza. Kim jest "Kredziarz" nie łatwo zgadnąć. Ale nie tylko to jest istotne w tej powieści. Ogromną rolę odgrywają w niej na swój sposób przyjaźń i relacje rodzicielskie. Ed wciąż bowiem jest kawalerem a jego matka, niby mimochodem nieustannie pojawia się w jego życiu. Nie obce są jej również relacje damsko-męskie i dylematy zakochanego człowieka w kobiecie, której obyczajowe normy mówią "nie".

Krótko mówiąc, to dobra powieść. Dobry język i styl. Ciekawa fabuła i jej bohaterowie. Dzieło z gatunku thrillera, które warto poznać i wokół którego, warto zabawić się w analizę. Jest potencjał —  jest moc i kolejna powieść C. J. Tudor pod ręką.
"Wydaje nam się, że chcemy poznać prawdę, ale w rzeczywistości interesuje nas tylko ta jej wersja, która nam pasuje. Taka już jest ludzka natura. Zadajemy pytania i mamy nadzieję, że usłyszymy odpowiedzi, które chcemy usłyszeć. Problem w tym, że prawdy nie można sobie wybrać". 
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca





Komentarze

  1. Mnie okładka nie przekonuje, chyba nie wybrałabym książki kierując się tylko nią :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, okładka przyprawiła mi ciarki na plecach, a cytat który przytoczyłaś zawrócił mi w głowie, choć jest nieco drastyczny "mięso, szkielet" jest trafny!
    Przeczytam tę książkę!
    https://paniodsztuki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta okładka pokazuje moją przyszłość.

    Dużo zbrodni w otoczeniu Eddiego, już mi się podoba :)

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com/2019/09/szwindel.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś bardzo lubiłam tego typu książki.
    Na trochę mi przeszło i czytam inne.
    Swoją recenzją zachęciłaś mnie do przeczytania,czasami warto zmienic tematykę i przenieśc się gdzieś indziej.
    Intrygująca fabuła.
    Pozdrawiam-)
    Irena

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"RZEKA KŁAMSTW - Grzechy młodości" - Edyta Świątek

Pierwsza część najnowszej sagi Edyty Świętek " Grzechy młodości " to powieść dość specyficzna. Historia o tym co na pozór zwyczajne przedstawiona w niezwykły sposób. To lubię.  Autorka odsłania nam losy polskiej rodziny Trzeciaków w przestrzeni lat siedemdziesiątych. Są to czasy, w których przychodziliśmy na świat, dojrzewaliśmy albo byliśmy w sile wieku — czasy dobrze nam znane. Dla młodych ludzi odległe, choć też nie zupełnie obce — zasłyszane przecież z opowieści rodziców i dziadów. Tymoteusz Trzeciak i jego żona Elżbieta popełnili niejako mezalians, za który przyjdzie im gorzko zapłacić. Przed Tymkiem na horyzoncie rozpościera się kariera i rozwój zawodowy. Znacznie gorzej wygląda jednak atmosfera w domu. Bark porozumienia między małżonkami mimo wielu wspólnie przeżytych lat, nie może wróżyć niczego dobrego. Drugi z braci pracuje w milicji, co w tych niespokojnych czasach u jednych budzi podziw i zazdrość a u innych pogardę i nienawiść. Szczególnie mocno

"Anegdoty z czterech stron świata" - Wybór i opracowanie: Wojciech Wiercioch, Jolanta Szymska-Wiercioch

" Anegdoty " to wyjątkowa publikacja. Książka, która wciąż czytam, ale nie strona po stronie. Ona jest jak łyk kawy o poranku, która rozpieszcza zmysły i daje kopa na resztę dnia. Jest niczym kieliszek brandy po obiedzie, który czyni go wyjątkowym. Równie dobrze może być idealną towarzyszką zabaw, myśli i towarzyskiej dysputy. Dobrym rozpoczęciem rozmowy lub jej zakończeniem. Błyskotliwym zdaniem i odpowiedzią na wiele pytań. " Czekajcie, zaraz wam coś przeczytam " - Powiedziałam ostatnim razem podczas odwiedzin znajomych, w chwili, gdy jeden z nich narzekał na swoje roztargnienie. Potem okazało się, że książka zdominowała nasze towarzystwo, a wiele z przeczytanych na głos anegdot z pewnością wyryło się w pamięci gości.

"CHŁOPIEC, KTÓRY PRZEŻYŁ AUSCHWITZ" - Tomasz Wandzel

" Chłopiec, który przeżył Auschwitz " - to książka wyjątkowa, której sporym atutem jest płynność, która przejawia się tak samo w narracji, jak i samej fabule. I choć nie opowiada ona o wszystkich aspektach życia głównego bohatera, to tworzy spójną i logiczną całość. Historię pięcioletniego chłopca, który w chwili pacyfikacji wiosek na terenie Wileńszczyzny, wraz z rodziną opuścił dom i ukrywał się w lesie. Niestety Niemcy znaleźli ich kryjówkę. Wtedy Grisza Żukow z najbliższymi trafia prosto do Auschwitz. Nie dane jednaka było chłopcu przetrwać tego piekła w otoczeniu bliskich. Śmierć zabiera mu ich wszystkich. Mimo to Grisza nie poddaje się . Drzemie w nim wielka siła ducha i jak sam potem mówi — czuwała nad nim boża opatrzność. Doświadczył wiele cierpienia i upokorzeń. Trafił w ręce samego doktora Mangela . Niewiele też brakowało, a stałby się jednym z aryjskich dzieci. Byli też i tacy, którzy czuwali nad nim i wciąż wyrywali go ze szponów śmierci. Tak mały Gri