Przejdź do głównej zawartości

"MASZYNY TAKIE JAK JA" - Ian mcEwan

Jeśli szukacie czegoś więcej niż tylko dobrej książki, do tego napisanej językiem prezentującym naprawdę wysoki poziom, to zachęcam do sięgnięcia po książki Iana McEwana a w szczególności „Maszyny takie jak ja”.
Już po kilku jej stronach łatwo można się zorientować, że styl, który prezentuje autor z domieszką stylu Andrzeja Szulca – jako tłumacza jest w stanie zaskarbić sobie względy niejednego, nawet wytrawnego czytelnika, niezależnie nawet od formy i treści - czym kupił sobie również i mnie.

Powieści zgoła nieszablonowej, przewrotnej, przejmującej i wyjątkowo mocno prowokacyjnej, która na długo zapadnie wam w pamięci, albo też takiej, do której wciąż się wraca. Powieści napisanej z pewną nutą nonszalancji, lekko i zabawnie, choć o sprawach ważnych, jak nie najważniejszych w egzystencji człowieka. Powieści dotykającej problemów wielu współczesnych środowisk, społeczności i indywidualnych jednostek. Pełnej kontrowersji i dylematów.

Fascynujące jest również bogactwo myśli w pierwszoosobowej narracji, podczas której jej bohater otwiera się przed nami, dając upust własnemu wnętrzu. To wymaga odwagi, której nierzadko brak nawet nam samym. To z jego perspektywy poznajemy „jego” i ją w niezwykłym jak na nasze standardy trójkącie miłosnym, w którym jedno z nich z pewnością można nazwać technologicznym cudem.
Cała historia rozgrywa się w latach 80. XX wieku w Wielkiej Brytanii, choć w rzeczywistości niewiele mającej wspólnego z prawdą historyczną. To, co najbardziej uderza to fakt niezwykle szybkiego rozwoju badań nad sztuczną inteligencją i powstanie robotów na kształt ludzi. Jeden z nich jako „Adam” trafia do prywatnego nabywcy, 32-letniego Charliego – człowieka raczej swobodnie traktującego dotychczas życie i pozostającego w nieformalnych związkach, choć ten ostatni wydaje się szansą na przyszłość a Charlie wręcz zakochanym w Mirandzie, którą zaprosił do wspólnego programowania Adama. Android, którego trudno na pierwszy rzut oka odróżnić od prawdziwego człowieka staje się towarzyszem ich życia. Z czasem staje się dla nich czymś więcej niż tylko robotem, a jego postawa i zero-jedynkowe postrzeganie rzeczywistości moralnym głosem. Adam nie zna bowiem kłamstwa, ani odcieni szarości. Dla niego albo coś jest dobre, albo złe. Mimo to rodzi się w nim uczucie – zwane miłością - którym obdarza Mirandę. Ale czy to oby ta sama „miłość”, którą czujemy i rozumiemy my ludzie? I czy jest możliwa?

W obliczu tej powieści rodzi się znacznie więcej pytań. Jedne dotyczą istoty człowieka i samego człowieczeństwa. Naszych postaw i zachowań. Inne sztucznej inteligencji i współistnienia w jej otoczeniu. Ta wielowątkowa powieść mogłaby się stać naszym wewnętrznym głosem i marzeniem o doskonałości, której istota człowieka nie jest niestety w stanie posiąść.

Z osobistego punktu widzenia „Maszyny takie jak ja” wręcz onieśmiela mnie. Mam poczucie, iż wszystko cokolwiek o niej nie napiszę, nie jest jej godne. Wiem też, ze żadne z moich słów nie odzwierciedli klimatu, jaki wywołała w moim umyśle ta książka. Dylematów moralnych i pytań wciąż pozostawionych bez odpowiedzi. Refleksji i poczucia naprawdę dobrze spędzonego czasu w towarzystwie twórczości Iana McEwana. Dlatego też będzie jednym z tych autorów, którego książki na stałe zagoszczą w mojej biblioteczce, w czym zapewne pomoże mi wydawnictwo Albatros, wydając pozycje, których całokształt wręcz przytłacza swoim pięknem.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu ALBATROS


Popularne posty z tego bloga

"OSTATNI ROZDZIAŁ" - Katarzyna Kalista

Trafiając na taką powieści jak ta, ma się ochotę trwać w niej niemal bez końca. Urocza, wzruszająca i pełna sentymentu. Inna niż wszystkie. Nie przesadzona ani pobieżna. Idealna dla każdej z nas. Dla każdego, kogo rozczulają historie innych. Dla wrażliwca, który lubi poddawać się emocjom, gdzie śmiech i łzy przeplatają się, nadając smaku szarej rzeczywistości. To zaś, co uderza w tej książce najbardziej, to jej konstrukcja, czyli " powieść w powieści " oraz jej zakończenie, które niewiele ma wspólnego z romantyczną bajką o miłości. Jest mimo to kwintesencją smaku tej historii. Takie prawdziwe i niespodziewane wbrew pozorom. Subtelne i piękne. Tak samo piękne, jak i te przenikające się dwie historie, w których język jest nieokiełznaną materią, a rozwoju ich wydarzeń nie da się przewidzieć. W której " koniec jest zawsze początkiem czegoś nowego". Do tego szczera, emocjonalna i bardzo żywa. Można naprawdę oszaleć na jej punkcie. DEBIUT JAKICH MAŁO.

"KSIĘGA BEZIMIENNEJ AKUSZERKI" - Meg Elison

" Księga bezimiennej akuszerki " Meg Elison , laureatki nagrody im. Philipa K. Dicka to książka roku według " Publishers Weekly ". Nazywana opowieścią podręcznej w świecie postapo , która przedstawia wizję świata po wielkiej katastrofie, w tym przypadku po niesłychanie śmiertelnej epidemii gorączki, która doprowadziła do upadku znanej nam dziś cywilizacji. Przetrwać w świecie pandemii wydaje się jednak niczym, w porównaniu z tym, co wkrótce czeka ocalałych. Do tego " Księga bezimiennej akuszerki"pędzi w zawrotnym tempie. I nie chodzi tu bynajmniej o jej fabułę, a o jej przestrzeń czasową, która rozciąga się na wiele, wiele lat. Widać wyraźnie, iż autorka nie zamierzała skupiać się, ani zobrazować nam tylko chwili z życia bohaterki, jednego wydarzenia, jakiejś sensacji czy jednej przygody. Książka ta odsłania bowiem zrujnowany świat na przestrzeni niemal pokoleń, dając szansę czytelnikowi wyobrażenia sobie, czym tak naprawdę może być apokalipsa...

"SEMIRAMIDA" Ewa Kasala

" Semiramida " to kolejna powieść Ewy Kassali o wyjątkowej sile kobiecości, jak również bogate źródło historyczne. Pełne detali i ciekawostek pozwalająca poczuć atmosferę starożytnego świata. Autorka nie szczędzi czytelnikowi również i emocji, dzięki też i którym powieść staje się prawdziwą perełką literacką z gatunku tych obyczajowo-historycznych opowieści. Równie ważnym aspektem jej sukcesu jest też oczywiście postać głównej bohaterki — Królowej Semiramidy, jak i pozostałych kobiet, które odgrywają całkiem sporą rolę w tej historii. Wszystkie mądre, silne i odważne. Kobiety, które nie bały się używać rozumu. Kobiety pełne uczuć, których też i nie skrywały. Myślę, że każda z nas odnajdzie w nich odrobinę siebie. Być może zainspiruje się nimi albo inaczej spojrzy na samą siebie. Z powieści Ewy Kassali można więc czerpać pełnymi garściami. Można się wręcz delektować jej prozą. Jej barwą i smakiem, który pieści zmysły. I nie sposób się od niej oderwać. Choćby s...