piątek, 19 czerwca 2020

"Długi płatek morza" - Isabel Allende


„Długi płatek morza” Isabel Allende to wielowątkowa opowieść, w której losy bohaterów można byłoby zmieścić zaledwie na kilkudziesięciu stronach tej książki. O czym zaraz opowiem. Autorka znacznie bardziej chyba, skupiła się na tle ich wydarzeń. Opowiada tym samym o upadku Barcelony, nieuniknionej klęsce Republiki i o chaosie Wielkiej Ewakuacji. Potem przenosi nas do „wydłużonego kraju w Ameryce Południowej, który przywarł do gór, żeby nie wpaść do morza” Do kraju nazwanego „długim płatkiem morza i wina i śniegu”, który był zupełnie obcy wygnańcom. Ten kraj to Chile, o którego historii równie wiele można się dowiedzieć, sięgając po powieść.
Nie brak jej również cech, które przyciągną bardziej wrażliwe dusze. „Długi płatek morza” jest bowiem historią o wielkiej namiętności. Powieścią, której nieobce są rozterki serc i wielka miłość. Tęsknota, skrywane marzenia i rodzinne tajemnice w plątaninie ludzkich więzi.
Nic więc dziwnego, że życie jej bohaterów zdeterminowane jest przez wojnę domową, której doświadczyli w młodości. Nie oby jest im też przewrót wojskowy, obozy koncentracyjne i emigracja. Mimo to Roser nie uległa uchodźczej nostalgii i nie oglądała się wstecz. Nie idealizowała też Hiszpanii. „Bezkompromisowy zaś realizm bronił ją przed niemożliwymi do spełnienia pragnieniami, daremnymi pretensjami, zapiekłymi urazami i przed ubolewaniem nad własnym losem”. Victora tymczasem wciąż dręczyły wspomnienia. Nie zaniedbywał jednak studiów, by wkrótce stać się pełnoprawnym lekarzem. Uczył się w dzień, nocą ciężko pracował. Jego wizja przyszłości była mimo to pełna cieni. Wojna i emigracja mocno skrystalizowały jego poglądy polityczne, podobnie zresztą, jak i jego uczucia.
Pablo Neruda przejęty zaś losem hiszpańskich uchodźców wykorzystuje swoją sławę i znajomości, by Chile mogło stać się ich drugim domem. Tym sposobem ziściło się marzenie poety o wyciągnięciu społeczeństwa z marazmu, a obecność obcych na nowym kontynencie, która budziła kontrowersje, z czasem przysłużyła się temu krajowi.

Do napisania tej książki Isabel Allende zainspirował światowy kryzys uchodźczy. Który jeśli się zagłębić niewiele różni się od innych. Historia wciąż pokazuje, że w obliczu ludzkich tragedii zmienia się co najwyżej data, a nie człowiek. Na łamach powieści przytacza też kilka cytatów Pabla Nerudy – poety, który swoją pomoc hiszpańskim uchodźcom uznał za swój najlepszy poemat, który przetrwa, choćby krytyka przekreśliła całą jego poezję.

Powieść sama w sobie nie jest łatwym utworem. Obfituje w wile wydarzeń historycznych, co przy braku znajomości historii wspomnianych krajów jest pewnym wyzwaniem. Nie należy się go jednak bać, ani wystrzegać tym bardziej. Niezwykle przystępny styl autorki i poprawność wszelkich opisów i wydarzeń bardzo ułatwia czytanie. Nie warto też spieszyć się z tą historią, której bogactwo mogłoby przytłoczyć. „Długi płatek morza” obejmuje przecież dziesięciolecia i przemierza nie tylko po krajach Europy, ale i kontynentach, a towarzyszy mu para ludzi, którzy by przetrwać gotowi są na związek z rozsądku.

Książka Isabel Allende zrobiła na mnie wrażenie – to muszę przyznać. Dwie kolejne czekają już na swoją kolej. Przyjemność czytania i wiedza – czy można chcieć czegoś więcej? Polecam.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu MARGINESY
Moja ocena 7/10

2 komentarze:

  1. Na taką książkę muszę sobie zarezerwować więcej czasu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie autorka oczarowała kilka lat temu "Domem duchów". Obiecałam sobie sięgnąć po więcej jej książek, ale jak dotąd jakoś się nie złożyło. Bardzo żałuję. Oczywiście ten tytuł już sobie zanotowałam, jak tylko zobaczyłam go w zapowiedziach wydawniczych. Kiedyś przeczytam, nie ma bata. :)

    OdpowiedzUsuń