poniedziałek, 1 czerwca 2020

"Portfolio ocalałych artystów" - Julie Orringer


Nie tak dawno temu o książce Julie Orringer „Portfolio ocalałych artystówpisałam, że to niebezpiecznie hipnotyzująca powieść, która mocą słów jest w stanie przenieść czytelnika wprost do okupowanej Francji. Kraju, który niestety jej głównym bohaterem nie jest, choć odgrywa w tej historii znacząca rolę. Jej bohaterem jest zaś człowiek, którego marzeniem było stać się sobą. Pełną i szczerą wersją samego siebie. Powieść pełna skomplikowanych relacji. Ułomności ludzkich serc i dusz. Znająca jednak wartość intelektualnego skarbca Europy jak nikt inny. Powieść wyjątkowo inteligentna.

Jest rok 1940 . W tym czasie amerykański dziennikarz VarianFry udaje się do Marsylii wraz z wykazem nazwisk dwustu artystów, pisarzy i intelektualistów, którzy znaleźli się na czarnej liście gestapo i tym samym zostawi uwiezieni we Francji. Fry miał nadzieję ocalić ich w ciągu kilku najbliższych tygodni. Pracując pod przykrywką organizacji humanitarnej, spędza tam jednak kilkanaście miesięcy, zdobywając fałszywe dokumenty i gromadząc niezbędne fundusze. To niebywale trudna i niebezpieczna misja. Varian podejmuje się jej jednak z kilku powodów. Po pierwsze – bo tak trzeba. Po drugie — potrzebuje tego, by poczuć, że znów żyje. Potrzebował dreszczyku emocji. Tego dostarczało już choćby samo kryterium, które decydowało o tym, kto znajdzie się na takiej liście. Bo czy przeciętny malarz zasługiwał w mniejszym stopniu, by żyć od tego wybitnego? Takie dylematy moralne przyświecały pracownikom organizacji każdego dnia. Nie zawsze był to łatwy wybór – a fundusze mocno ograniczone. Młody dziennikarz nie zamierzał mimo to siedzieć i czekać z założonymi rekami i patrzeć jak ginie panteon europejskiej kultury.
To, czego dopuścił się jako bohater tej powieści i człowiek jednocześnie, jest iście heroicznym wyczynem.

Jest jeszcze druga strona tej historii. Bohaterstwu Frya towarzyszy zakazana historia miłosna. Historia miłości jednego mężczyzny do drugiego. I choć jest to w tym przypadku fikcja, to nadaje ona powieści szczególnego smaku i klimatu. Jest natomiast bardzo realną sytuacją, która zupełnie nie dziwi. Czymś, co idealnie wręcz wkomponowuje się w treść powieści będącej notabene spisanej na kanwie prawdziwych wydarzeń historycznych. Nie jest to jednak powieść wojenna. II wojna światowa jest w tym przypadku jedynie tłem, które determinuje postawy i zachowania bohaterów. Rzeczywistość widziana zaś oczami wybitnych osobistości nauki i kultury nadaje jej szczególnego charakteru.      

Portfolio ocalonych artystów nie jest jednak powieścią kipiącą akcją. Mimo to potrafi skraść serce. Może nie od razu, ale w konsekwencji wielu przemyśleć i roli, jaką ona ogrywa we współczesnej rzeczywistości. Piękny i inteligentny zaś język oraz barwne opisy i jej liryczność pozwala w pełni zatracić się w jej klimacie. Wystarczy tylko chcieć. Nie jest to więc książka dla każdego, ani nawet na każdy dzień. Ja sama czytałam ją bardzo długo. To pozwoliło mi bardziej się z nią zjednać. Czytana jednostajnie mogłoby chyba nieco przytłoczyć. W moim przypadku była to dobra decyzja. Czytanie o heroizmie i emocjonalnym rozdarciu nie zawsze należało do przyjemnych. O ludzkich dylematach i zagubionych sercach nie czyta się ot, tak sobie. Tym bardziej że to historia pełna nostalgii. Podróż ku własnemu „ja” bohatera. Bogata w wydarzenia i postacie, których warto poznać.


Metryczka:
Autor: Julie Orringer
Tytuł: Portfolio ocalałych artystów
Rok wydania: 2020
Stron: 696
Oprawa: twarda
Tłumacz: Elżbieta Smoleńska


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca
Moja ocena 7/10


3 komentarze:

  1. Mam tę książkę zapisaną odkąd zobaczyłam w zapowiedziach. Jako ogromna frankofilka i jednocześnie osoba, która lubi powieści osadzone w pierwszej połowie XX wieku, nie mogłabym sobie jej odmówić. Zresztą w ogóle cały zarys fabuły bardzo mnie przyciąga. I widzę, że naprawdę warto po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tego tytułu i nie jestem pewna czy do końca wpasowały się w mój gust.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Przynajmniej nie będzie Ci ona w tej chwili, tak zupełnie obca. ;)

      Usuń