Trzeba przyznać, że Yrsa Sigurdardóttir ma dar tworzenia niebanalnych historii, a jej twórczość splata ze sobą różne ścieżki życia. I choć stawia się jej powieści w kategorii kryminałów, mają one całkiem szerokie podłoże społeczne i psychologiczne, co też w pewien sposób nadaje jej ciężkości i zmusza czytelnika do zaangażowania się w treść. Wyostrza jego zmysły.
"Porachunki" są drugą powieścią z cyklu "Freyja i Huldu", który liczy sobie obecnie w polskim wydaniu trzy części. Nie jest to jednak koniec mocnej islandzkiej opowieści.
"W szkolnej kapsule czasu zakopanej przed dziesięcioma laty zostaje znaleziony mrożący krew w żyłach liścik wieszczący śmierć sześciu osób. Ale groźba w nim zawarta nie może być przecież prawdziwa, jeśli napisało go trzynastoletnie dziecko…
Odkrycie listu uruchamia lawinę makabrycznych wydarzeń: w pewnym ogrodzie ktoś odkrywa ludzkie szczątki, a tuż po tym zostaje zamordowany właściciel domu. Jego inicjały – BT – widniały wśród ofiary wymienionych w liście znalezionym w kapsule.
Huldar i Freyja muszą ścigać się z czasem, by poznać autora wiadomości, a także mordercę i jego ofiary, nim zginą wszyscy wymienieni na liście…"
Zbrodnia to zaledwie jeden z wątków tej historii. Kolejny, który się pojawia i jest niejako motorem napędowym powieści to pedofilia. Domyślam się, że nie każdy w tym przypadku będzie miał ochotę zmierzyć się z utworem, w którym krzywda dziecka staje się kluczem do sprawy. Autorka nie ma jednak oporów by na kanwie jednych z najgłośniejszych i najbardziej odrażających zbrodni stworzyć powieść kryminalną. Przyznam, że to dość odważne posunięcie. Nic więc dziwnego, że powieść wprowadza w nastrój bezradności, smutku, przygnębienia i swoistego mroku. To brutalna historia, ale jakże wiarygodny i szczera. Taka, która nie boi się nazywać rzeczy po imieniu, by obnażyć najgorsze strony człowieka.
Za kolejny z wątków można też uznać relacje Frey i Huldura. Bohaterów, którzy, zanim jeszcze zdążyli otrząsnąć się po ostatniej makabrycznej sprawie, na skutek której stracili swoje stanowiska, mierzą się z kolejną zagadką kryminalną. Ich wzajemna na pozór niechęć i skomplikowana przeszłość przyciąga ich do siebie niczym magnez. To, co jednak dzieje się pomiędzy nimi nie jest, ani łatwe, ani niezwykłe.
"Porachunki" można z pewnością nazwać powieścią świetną, dopieszczoną i szczegółową. Sposób zaś prowadzenia narracji i charakterystyka postaci w pełni oddają klimat mroźnej i surowej Islandii. To też bardzo wymowna powieść, która odsłania również luki systemu prawnego. Niestety jej napięta i gęsta atmosfera może sprawić, że przytłoczy ona czytelnika w pewnym momencie. Nie warto jednak odpuszczać. Co najwyżej złapać oddech, by na powrót do niej wrócić i cieszyć się dobrze spędzoną chwila z książką.
Przyznam jednak, że pierwsza część czytało mi znacznie lepiej. Spokojniej i bez tak wielu emocji - trudnych emocji. Nie sposób jest mi jednak jednoznacznie stwierdzić, czy ta różnica to wynik bardziej mrocznego wątku, czy też zmiany tłumacza. A może jedno i drugie? Po kolejną powieść z cyklu szybko jednak nie sięgnę, choć znajdzie się ona w kanonie moich lektur do przeczytania. Zbyt dużo wysiłku i emocji kosztowały mnie "Porachunki" by na powrót wkraczać w kolejny makabryczny i cierpki klimat zbrodni, którym towarzyszy równie trudny i na wysokim poziomie język powieści.
Pakiet książek w promocyjnej cenie dostaniecie TUTAJ
Za książkę dziękuję Wydawnictwu SONIA DRAGA