"Śmierć i Małgorzata"
to rasowy thriller psychologiczny, co wcale takie oczywiste od początku
nie było. Dałam się namówić tej powieści tylko dlatego, że była wielką
niewiadomą. Nieznane nazwisko autorki, literacki debiut, mocno
sugestywny tytuł i banalna okładka. Raz kozie śmierć - pomyślałam.
Początek nie był łatwy. Kilka pierwszych stron czytałam z myślą o
porzuceniu powieści. Szczęście, że nie poddaję się zbyt szybko.
Odłożyłam ją tylko na jeden dzień. Kolejny przyniósł już totalny zwrot
akcji. Czytanie nie tylko sprawiało mi przyjemność, ale i pozbawiło mnie
zdrowego rozsądku. Myśli "jeszcze tylko jeden rozdział"
- nie miały końca. Tak zarwałam noc, a potem jeszcze kolejne kilka
chwil poranka. Wraz z jej końcem czułam się nie tyle usatysfakcjonowana
ile zauroczona fabułą i konstrukcją powieści. Chylę czoła pani Joannie Łopusińskiej - plastyczce i egiptolożce, która wreszcie pokusiła się o wydanie swojej książki.
Piękna kobieta i młody ambitny lekarz — idealna para i szczęśliwa przyszłość w zasięgu reki. Tak by zapewne było, gdyby nie jeden mały incydent, który nie tylko burzy spokój tego dnia, ale i doprowadza do zerwania zaręczyn. Kilka miesięcy po rozstaniu jednak Henryk w środku nocy dostaje informację od byłej narzeczonej z prośbą o spotkanie. Jest to być może szansa, by zakopać topór wojenny między tą parą. Niestety Henryk zamiast Małgorzaty w pokoju znajduje już tylko jej martwe ciało. Brutalnie pobitej i prawdopodobnie zgwałconej dziewczyny. Jej rodzice i siostra niczego nie zauważyli, choć byli tuż za ścianą. Czy to aby możliwe?

Tymczasem pani prokurator Maja Roch, która prowadzi śledztwo, nie wątpi, iż winny śmierci Małgorzaty to ktoś z jej otoczenia. Niestety podejrzanych jest więcej, niżby sobie tego życzyła. Równolegle z nią prawdy docieka na własną rękę niedoszły małżonek. Niestety z każdym kolejnym odkryciem sprawa komplikuje się coraz bardziej, a tych dwoje łączy ze sobą nieco więcej niż tylko śledztwo. Bo jak to zwykle bywa, każdy z bohaterów ma przecież swoje tajemnice, które chroni przed światem.
Ważną rolę odegrała tu również narracja, która prowadzi czytelnika bezpośrednio tropami to Henryka to Mai. Krótkie zaś rozdziały powodują szybkie ich splatanie, co daje uczucie płynności i jedności powieści. Te zaś są przeplatane od czasu do czasu zupełnie inną narracją. Są to fragmenty z pamiętnika Małgorzaty, które pozwalają czytelnikowi spojrzeć na śmierć bohaterki z nieco innej perspektywy. Co ciekawe — one nie tylko obnażają stan umysłu ofiary, co dają autorski popis prozy zgoła innej od tej, którą autorka stosuje w pozostałej części powieści. To też pokazuje jaki potencjał drzemie w pani Joannie Łopusińskiej.
Mówiąc krótko: "Śmierć i Małgorzata" - to jedna z lepszych książek, które miałam okazję przeczytać w tym roku. Wszystko w niej ma swój początek i koniec. Intryguje i zmusza do podjęcia wyzwania. Zakończenie... Nawet jeśli uda się komuś je przewidzieć, nie odkrywa wszystkich kart do końca. Bohaterowie zostają w głowie, a tytułowa śmierć okazuje się nie tyle kryminalną zagadką co drogą ku... No właśnie! Czemu?
Za książkę dziękuję Wydawnictwu REBIS
- Seria: Kryminał
- Oprawa: broszura klejona ze skrzydełkami
- Wydanie: 1 (2020)
- Data premiery tego wydania: 2020-08-11
- Liczba stron: 408