„Bojre
myślał o swoim ojcu, który przez te wszystkie lata leżał w zamrażarce na
wyspie. Musi się dowiedzieć, jak do tego doszło. Jeśli to możliwe. Bo
niewykluczone, że ci, mogliby coś
powiedzieć, też już nie żyją”.
Pomóc ma mu
w tym lekarz medycyny sądowej Lars Pohajnem i utalentowana prawniczka Rebeka
Martinsson. Nie jest to jedyna zbrodnia, której oświadczają bohaterowie tej
powieści i nie jedyny jej wątek. Tych bowiem nie brakuje w tej historii. Jej
fabuła rozpościera się dość szeroko, jak to zresztą często bywa w
skandynawskich kryminałach. Dotyka osobistych problemów jej bohaterów i mocno
angażuje w temat lokalne środowisko. Obnaża ich słabe i mocne strony. Wskazuje
na ich skomplikowane relacje. Jest też niespieszna i jak się w rezultacie okazało,
nie do końca w moim klimacie. Coś zawiodło. Nie zaiskrzyło między nami, bo
czytałam ją bez cienia jakiejkolwiek euforii. Naprzemienne, to mnie nudziła, to
znów wciągała w wir swoich tajemnic. Nie za bardzo mogłam znaleźć w niej
miejsce dla siebie. Swojego bohatera. Nawet Rebeka stała się mi nieco obca. Zastanawiam się teraz - dlaczego? Czyżby lata przerwy zniszczyły między nami pierwotą więź?
Cieszę się
jednak, że są wśród jej czytelników tacy, których wręcz zauroczyła. Którzy mieli
okazję czerpać z niej garściami i poczyść rządze przygody. Choć nie twierdzę,
że i ja jej nie poczułam. Trudno być bowiem obojętnym na zwłoki znalezione w zamrażarce
w domu człowieka, którego prawdopodobnie też ktoś zabił, a potem jeszcze
kolejne osoby. Różnica polega na tym, że te śmieci dzielą dekady. Intryguje też
rodzinna tajemnica, w którą wplątana jest Rebeka. Mniej może lokalne biznesy,
Borówkowy Król i boks.
„Kiruna
jest w trakcie dużych przemian, prawda? – zapytała Eva Johansson. – Mam na
myśli przeprowadzkę miasta z powodu rozbudowy kopalni. Taka miejscowość w Szwecji
to dla elementu kryminalnego smakowity kąsek w zasięgu ręki”.
Bardzo
powoli zatem czytało mi się te powieść. Mał
ymi kęsami się nią karmiłam i choć
nie obdarzę jej słowami zachwytu, to uważam, że to dobra powieść. Jej walorem jest
konstrukcja. Przejrzystość i wyraźnie nakreślone portrety bohaterów. Wielowątkowość
i detale. Klimat , który się udziela. Może stąd ten mój melancholijny nastrój? Najlepiej jak każdy doświadczy go na własnej skórze.
WYDAWNICTWO LITERACKIE