Przejdź do głównej zawartości

"Żona nazisty" Sylwia Trojanowska

 
 

 
Nie sposób przeczytać wszystkich książek i powieści, których akcja dzieje się w czasie drugiej wojny światowej. Poznać ich wszystkie historie. Mniej lub bardziej przejmujące. Historie ludzi, którzy doświadczyli, rzeczy nam znanych tylko z podręczników, powieści, filmów, albo rodzinnych wspomnień. Wiele z nich jest też do siebie bardzo podobnych, mimo iż każda niesie ze sobą bardzo osobiste doświadczenia. „Żona nazisty” również jest jedną z nich. Jest jednak w niej coś jeszcze. Coś, co sprawia, że staje się mi ona szczególnie bliska.

Z jednej strony jest to oczywiście Szczecin, do którego z wdziękiem zaprasza nasz autorka i jest to Anna Łabędź – bohaterka tej historii, która skradła moje serce i duszę. Kobieta, której historia na długo, jeśli nie na zawsze zakotwiczy w mej pamięci. To również Gustaw Guderian – jej mąż, nazista. Jola, Radek, babcia Gustawa i Michelle LaCour. Co ważne - żadna z tych postaci nie została potraktowana po macoszemu przez autorkę. Każda ma swój niepowtarzalny charakter i ogromny wkład w historię „Żony nazisty”. Wyczuwalny jest wręcz autorski szacunek, z jakim Sylwia Trojanowska kreśliła swoje postacie. Królową jest jednak Anna Łabędź (Guderian) – kobieta niezłomna. Niezwykła. Kobieta o wielkim sercu. Pełna odwagi i miłości, która perfekcyjnie odegrała swoją rolę, niosąc innym szczęście, radość i nadzieję. Pełna podziwu jestem też wobec jej postawy i działań. Jest też postacią, która daje sporo do myślenia. Która nakazuje wręcz spojrzeć na wroga z wielu perspektyw. Która uczy przebaczenia i której drogę życia wyznana serce.

To dzięki niemu, zaufaniu do własnych uczuć i uczuć Gustawa Anna wciąż żyje. Choć co to za życie? Życie w bólu po stracie najbliższych. Życie w przebraniu i w roli Niemki, którą musiała się stać. Życie w obcym mieście, zdominowanym przez nazistów i pełnym kobiet oddającym hołd Hitlerowi. Ludzi nienawidzących Polaków i traktujących ich z pogardą. Na to wszystko Anna musi patrzeć. Patrzeć i uśmiechać się. Zachowując swoje emocje głęboko w sercu – co z pewnością łatwe nie jest. Nic więc dziwnego, że czuje się samotna, że dokucza jej strach. Zwłaszcza kiedy zaczyna podejrzewać, że ludzie wokół niej nie zawsze są tymi, za których się podają. Anna musi być więc podwójnie ostrożna. Z uwagi na swe pochodzenie i na to, co robi w tajemnicy przed otaczającym ją światem. Nie ona jedna ma jednak tajemnice, co rodzi kolejne zagrożenia i splata jej losy z wyjątkowo niebezpiecznymi ludźmi. Anna wciąż jednak patrzy sercem i tylko sercem, które wraz z końcem powieści chciałoby się posiąść, choćby tylko kawałek.

A teraz najważniejsze. „Żona nazisty” to powieść sama w sobie niepełna. Ona nie istnieje bez „Łabędzia”. Nawet nie próbujcie zabierać się do niej bez czytania pierwszej części. I nie chodzi tu wcale o niemożliwość przeczytania jej ze zrozumieniem – bo to da się zrobić, ale nie w tym jest jej sens. „Łabędź” i „Żona nazisty” to jedność. Dwie nierozerwalne ze sobą części, które tylko razem dają wyraz swojej niezwykłości. Swojemu pięknu, bólu i tęsknocie, które z nich emanuje. Zwyczajnie jestem pod wrażeniem tej powieści. Historii Anny i stylu, w jakim autorka ją nam przedstawiła. Prozy pięknej, czułej i dopracowanej w każdym szczególe. Która mimo tragedii, którą obrazuje, wznosi nas ponad wszelkie zło. Napełnia nas wiarą w człowieka.

Z rozkoszą też przyznaję, że to chyba najlepsza z powieści Sylwii Trojanowskiej, a skoro tak, to może się okazać, że kolejna będzie jeszcze lepsza. Dziękuję więc autorce z całego serca, za możliwość przeżycia tej historii. Historii cierpienia i nadziei. Historii wielkiej miłości, która wżera się w duszę. Wyciska łzy i buduje na nowo. Za historię oddającą hołd i szacunek kobietom.

Dziękuję, dziękuję, dziękuję. 
 

Popularne posty z tego bloga

DJ BAMBI - Auður Ava Ólafsdóttir

 Czasem warto nie tyle dawać głos, ile spróbować go naprawdę usłyszeć. Takim właśnie gestem było sięgnięcie po powieść "DJ Bambi" autorstwa Auður Ava Ólafsdóttir. Choć literatura skandynawska od lat budzi zaufanie jako przestrzeń wyważonej, subtelnej i świadomie prowadzonej narracji, tym razem lektura okazała się doświadczeniem znacznie bardziej wymagającym, niż można było przypuszczać. Seria „Dzieł Pisarzy Skandynawskich” przyzwyczaiła już czytelników do prozy starannie wyselekcjonowanej i literacko dopracowanej, jednak „DJ Bambi” wykracza poza ramy zwykłej opowieści. To książka, która nie tyle opowiada historię, ile zaprasza do wejścia w cudze doświadczenie. Rozmowy o tej powieści często wywołują podobne reakcje: „to nie moje tematy”, „nigdy bym po nią nie sięgnął”, „to nie dla mnie”. A jednak nawet osoby deklarujące dystans wobec podobnej tematyki słuchają opowieści o niej do końca. Być może z ciekawości, być może z potrzeby zrozumienia czegoś, co pozostaje odległe od włas...
  „Jako bibliotekarka wiem jedno: będę ją polecać czytelniczkom, które nie boją się ciszy między zdaniami. Tym, które nie potrzebują fajerwerków, lecz gęstej atmosfery. Tym, które lubią, gdy książka pracuje w nich jeszcze długo po odłożeniu.” Droga Przyjaciółko, Piszę zatem do Ciebie z bibliotecznego zaplecza, między półką z literaturą obyczajową a działem „proza współczesna — Polska”, bo właśnie tam próbuję umiejscowić Córki Mroku — i wciąż nie wiem, czy robię to właściwie. Mam na myśli powieść Córki Mroku autorstwa Agata Sosnowska , wydaną przez Wydawnictwo S@N . Książkę, której naprawdę niewiele mogę zarzucić — a jednak nie potrafię jej w sobie do końca osadzić. Zawodowo powinnam być zdecydowana. Powinnam wiedzieć, komu ją polecić bez wahania, do jakiej kategorii przypisać, jakim jednym zdaniem ją streścić. Tymczasem to proza, która wymyka się etykietom. To nie jest klasyczna saga rodzinna, choć czuć w niej ciężar dziedziczenia — nie tylko historii, ale i emocji. To nie jest t...

"SEMIRAMIDA" Ewa Kasala

" Semiramida " to kolejna powieść Ewy Kassali o wyjątkowej sile kobiecości, jak również bogate źródło historyczne. Pełne detali i ciekawostek pozwalająca poczuć atmosferę starożytnego świata. Autorka nie szczędzi czytelnikowi również i emocji, dzięki też i którym powieść staje się prawdziwą perełką literacką z gatunku tych obyczajowo-historycznych opowieści. Równie ważnym aspektem jej sukcesu jest też oczywiście postać głównej bohaterki — Królowej Semiramidy, jak i pozostałych kobiet, które odgrywają całkiem sporą rolę w tej historii. Wszystkie mądre, silne i odważne. Kobiety, które nie bały się używać rozumu. Kobiety pełne uczuć, których też i nie skrywały. Myślę, że każda z nas odnajdzie w nich odrobinę siebie. Być może zainspiruje się nimi albo inaczej spojrzy na samą siebie. Z powieści Ewy Kassali można więc czerpać pełnymi garściami. Można się wręcz delektować jej prozą. Jej barwą i smakiem, który pieści zmysły. I nie sposób się od niej oderwać. Choćby s...