Przejdź do głównej zawartości

"Ich matki, nasi ojcowie. Niewiarygodna historia powojennej Polski" - Piotr Pytlakowski


"
Ich matki, nasi ojcowie. Niewiarygodna historia powojennej Polski" to reportaż Piotra Pytlakowskiego, który przeczytałam z ogromną przyjemnością. Książka, która wniosła sporo nowego do mojej wiedzy i wyobrażeń o powojennej Polsce, jak i losach ludzi, którym przyszło zmierzyć się z kolejami historii. Temat, który, choć wypierany w umysłach wielu z nas, wciąż przecież istnieje.
 
"Grzech, choć niewyznany, istnieje i wpływa na nasze życie oraz na życie tych, wśród których żyjemy. Jedynie szczere wyznanie grzechów ciążące na naszej przeszłości i prośba o ich przebaczenie może nas os nich uwolnić".

Kolejnym ważnym aspektem książki są jej bohaterowie, dziś dorośli ludzie, oraz tacy, którzy niestety nie doczekali się jej publikacji, którym mimo to przyszło zmierzyć się z problemami w powojennej Polsce, zanim jeszcze dorośli. 
 
"Wszystkie dzieci świata poddane doświadczeniu wojny przeżywają ból, strach i poniżenie. Wojny wywołują dorośli, ofiarami padają dzieci. Polskie, żydowskie czy rosyjskie dzieci odczuwają to samo, co ich niemieccy rówieśnicy. Szukając winnych doznanego zła, warto spojrzeć oczami dziecka, wtedy krzywda też staje się uniwersalna".

Historie te zaczęły się tuż po wojnie, w 1945 r. kiedy to powszechnie akceptowano masowe wysiedlenia Niemców. Mało tego, krytykowano wręcz władze za opieszałość w tej materii, nie mówiąc już o zbyt ulgowym ich traktowaniu. Chciano w ten sposób ustabilizować nowe państwo polskie, wymazać ich z pamięci. Pozbyć się wszelkich śladów ich bytności na nowo zdobytych ziemiach, głównie na północy i zachodzie. To okazało się jednak niemożliwe. Nie da się bowiem wymazać ludzkiej tożsamości jak ołówkowego zapisu. Na nic więc zdał się ten psychiczny, jak i fizyczny terror. Pozbawił jedynie życia kolejnych ludzi i zadał cierpienie niewinnym ofiarom, o czym pisze Piotr Pytlakowski, szczerze i bez owijania w bawełnę. Przybliżając nam w ten sposób historię tych, którym mimo wszystko udało się przeżyć.

Jak sam nadmienia w stepie: "Opowiadam o niemieckich dzieciach, przecież także ofiarach niemieckiego kataklizmu. O cywilach, głównie kobietach, które zabijano, aby odkupiły winy swych mężów. O strachu, który zamieniał życie w koszmar. O ukrywaniu tożsamości. O poniżeniu i życiu drugiej kategorii. O tym wszystkim, o czym wolelibyśmy nie wiedzieć albo zapomnieć".

Dzięki temu poznajemy m.in. historię Erwina Kruka i okoliczności utraty jego rodzinnego majątku. Małego Henricha, który stał się z czasem Henrykiem Kowalskim oraz wojenne losy pana Bernaczka. Zapoznamy się z działaniami samozwańczej policji pod dowództwem Mateusza Pawlaka, jak i wielu innych osób, którzy paradoksalnie to albo pragnęły opuścić Polskę, albo do niej wrócić. Każda z tych historii jest równie bolesna, co zostawia swój ślad - nawet w naszej pamięci.

Podobnie jak i obraz Śląska, którego było mi dane doświadczyć na nowo, a który prezentuje swoimi słowami jeden z bohaterów. "Tutaj to śląskie podejście jest inne, tu nie ma poczucia tożsamości plemiennej, bo nie mogło być. Ci ludzie tutaj są wymieszani, oni byli mieszani od zawsze. Jeżeli to szósta lub siódma państwowość, historycznie rzecz biorąc, ile się tutaj przewaliło rozmaitych interesów, tendencji, ludów. Czyli to jest taka mała Europa".

Poznacie też historię Polaka, którego powojenne władze polskie zakwalifikowały jako Niemca. Co spowodowało, że latami udowadniał swoją polskość. Do tego wywiadu zastrzegł jednak swoją tożsamość, "zdając sobie sprawę, że nasze społeczeństwo nie dorosło jeszcze w pełni do zrozumienia tolerancji i ciągle wyskakuje z życiorysami dziadków z Wehrmachtu lub innej przynależności". Piotr Pytlakowski wspomina również historię Zygfryda Kapeli, którego losy być może dla wielu miłośników historii są już dobrze znane za pośrednictwem książki "Niemiec. Wszystkie ucieczki Zygfryd".

Cóż mi więc pozostaje — tylko rekomendować ową książkę. Zapewniam, że jej język jest równie przystępny co opisane historie. Nie warto się jej  obawiać, nawet jeśli się jest laikiem historycznym. Niewiele dat i nazwisk - tylko prawdziwe historie.

 
Za książkę dziękuję Wydawnictwu REBIS
Moja ocena 7/10

 

Popularne posty z tego bloga

"OSTATNI ROZDZIAŁ" - Katarzyna Kalista

Trafiając na taką powieści jak ta, ma się ochotę trwać w niej niemal bez końca. Urocza, wzruszająca i pełna sentymentu. Inna niż wszystkie. Nie przesadzona ani pobieżna. Idealna dla każdej z nas. Dla każdego, kogo rozczulają historie innych. Dla wrażliwca, który lubi poddawać się emocjom, gdzie śmiech i łzy przeplatają się, nadając smaku szarej rzeczywistości. To zaś, co uderza w tej książce najbardziej, to jej konstrukcja, czyli " powieść w powieści " oraz jej zakończenie, które niewiele ma wspólnego z romantyczną bajką o miłości. Jest mimo to kwintesencją smaku tej historii. Takie prawdziwe i niespodziewane wbrew pozorom. Subtelne i piękne. Tak samo piękne, jak i te przenikające się dwie historie, w których język jest nieokiełznaną materią, a rozwoju ich wydarzeń nie da się przewidzieć. W której " koniec jest zawsze początkiem czegoś nowego". Do tego szczera, emocjonalna i bardzo żywa. Można naprawdę oszaleć na jej punkcie. DEBIUT JAKICH MAŁO.

"KSIĘGA BEZIMIENNEJ AKUSZERKI" - Meg Elison

" Księga bezimiennej akuszerki " Meg Elison , laureatki nagrody im. Philipa K. Dicka to książka roku według " Publishers Weekly ". Nazywana opowieścią podręcznej w świecie postapo , która przedstawia wizję świata po wielkiej katastrofie, w tym przypadku po niesłychanie śmiertelnej epidemii gorączki, która doprowadziła do upadku znanej nam dziś cywilizacji. Przetrwać w świecie pandemii wydaje się jednak niczym, w porównaniu z tym, co wkrótce czeka ocalałych. Do tego " Księga bezimiennej akuszerki"pędzi w zawrotnym tempie. I nie chodzi tu bynajmniej o jej fabułę, a o jej przestrzeń czasową, która rozciąga się na wiele, wiele lat. Widać wyraźnie, iż autorka nie zamierzała skupiać się, ani zobrazować nam tylko chwili z życia bohaterki, jednego wydarzenia, jakiejś sensacji czy jednej przygody. Książka ta odsłania bowiem zrujnowany świat na przestrzeni niemal pokoleń, dając szansę czytelnikowi wyobrażenia sobie, czym tak naprawdę może być apokalipsa...

"SEMIRAMIDA" Ewa Kasala

" Semiramida " to kolejna powieść Ewy Kassali o wyjątkowej sile kobiecości, jak również bogate źródło historyczne. Pełne detali i ciekawostek pozwalająca poczuć atmosferę starożytnego świata. Autorka nie szczędzi czytelnikowi również i emocji, dzięki też i którym powieść staje się prawdziwą perełką literacką z gatunku tych obyczajowo-historycznych opowieści. Równie ważnym aspektem jej sukcesu jest też oczywiście postać głównej bohaterki — Królowej Semiramidy, jak i pozostałych kobiet, które odgrywają całkiem sporą rolę w tej historii. Wszystkie mądre, silne i odważne. Kobiety, które nie bały się używać rozumu. Kobiety pełne uczuć, których też i nie skrywały. Myślę, że każda z nas odnajdzie w nich odrobinę siebie. Być może zainspiruje się nimi albo inaczej spojrzy na samą siebie. Z powieści Ewy Kassali można więc czerpać pełnymi garściami. Można się wręcz delektować jej prozą. Jej barwą i smakiem, który pieści zmysły. I nie sposób się od niej oderwać. Choćby s...