Camillę Lackberg pokochałam dawno temu, wraz z nadejściem serii powieści kryminalnych, których fabuła przeniosła mnie do małego miasteczka Fjallback, gdzie para bohaterów rozwikłała wiele intrygujących zagadek i zbrodni. Tą serią książek autorka zdobyła sobie uznanie czytelników na całym świecie i została okrzyknięta Królową szwedzkiego kryminału. I choć mimo wielu lat od wydania pierwszej z serii powieści, książki te nie schodzą z list jednych z najbardziej poczytnych powieści kryminalnych. Tak przynajmniej jest w naszej bibliotece. Mamy ich nawet po kilka egzemplarzy, by czytelnicy nie musieli czekać w kolejce.
Potem było pewne załamanie. Saria Faye nie przyniosła autorce już tak spektakularnego rozgłosu. Pojawiły się nawet głosy rozczarowania. Dziś mamy pod ręką "Mentalistę' - powieść, która może odwrócić ten bieg rzeczy, Czy to się jednak wydarzy, zależy już tylko od nas samych. To co pewne, to brak w nowej serii małomiasteczkowej społeczności, co z pewnością zadowoli fanów wielkich metropolii. Za sprawą "Mentalisty" lądujemy bowiem w Sztokholmie. Gdzie każdy ma szansę stać się anonimowym. Gdzie nawet zbrodnia potrafi być niezauważona. W wielkim mieście, w którym trudno o zażyłość mieszkańców i liczne relacje. Mimo to powieść intryguje. Powiedziałabym nawet więcej - wsysa. A jej diabeł tkwi w szczegółach. Dlatego nie dało się jej przeczytać - tak jak myślałam na początku - w jeden weekend. Tylko fizycznie było to możliwe. By w pełni posmakować jej treści musiałam oddać jej siebie nieco więcej. Więcej uwagi i czasu. Pragnęłam wyssać z niej to co najlepsze. Nie wiem czy mi się to udało, bo wciąż tkwi we mnie sentyment do Saga o Fjällbace, ale doceniam jej niezwykłość. Oryginalność i mistrzostwo gatunku.
Ukłon oddaje szczególnie w stronę bohaterów powieści. Ich konstrukcji i pieczołowicie przemyślanej akcji. Ona – kobieta pełna tajemnic, której życie jest totalnie zagmatwane. Zwłaszcza od chwili, w której poznaje Mentalistę. Dotąd, tak blisko nie dopuszczała do siebie nikogo. Jemu pozwoliła się zbliżyć - ekspertowi od mowy ciała i świata iluzji. On – mąż, ojciec i wielki pasjonata. Życie prywatne nie idzie jednak w parze z zawodowym. I choć świetnie potrafi manipulować ludźmi, nie ma to przełożenia na bliskich. Jest mistrzem w swoim fachu, ale tylko na scenie. Kiedy więc śledztwo Miny utknęło w miejscu, nie było wyjścia, jak tylko poprosić o pomoc Waldera. Miało to też ścisły związek z ciałem, odnalezionym w centrum Sztokholmu. Ofiarą była bowiem młoda kobieta, zamknięta w skrzyni do sztuczek. Tu UWAGA! Opis zmasakrowanego mieczami ciała kobiety, może nie być przyjemny dla wrażliwców. Za to powieść od początku szokuje. Jasno daje znać, z czym czytelnik będzie musiał się zmierzyć. Potem okazuje się, że to nie pierwsza taka zbrodnia, a inspektor Mina Dabiri i mentalista Vincent Walder będą musieli stoczyć walkę z seryjnym mordercą.
Poza tym ta dwójka tworzy parę, która widzi więcej, czuje bardziej i potrafi wejść w otchłań zbrodni jak mało kto. Autorzy powieści nie szczędzą im uwagi. Ich postacie są mocno rozbudowane. Pełne i wyraziste. Czytelnik ma też okazję małymi kroczkami zgłębić szaleństwo, które dopadło mordercę, o ile to w ogóle możliwe. A najlepsze jest to, że powieść, choć liczy sobie niemal siedemset stron, na żadnym ze swoich etapów nie przynudza. Sama zagadka kryminalna jest nieco pogmatwana, jak to bywa w kryminale. Nie na tyle jednak by wystawić cierpliwość czytelnika na próbę, a jej dobra konstrukcja nie pozwala na zbyt wczesne jej rozgryzienie. Stąd też moja satysfakcja i radość z zabawy. Kryminał z ambicjami.
W moim odczuciu "Mentalista” to jednak nie tylko kryminał. To powieść psychologiczna oddająca dość skomplikowaną naturę człowieka. Powieść o ograniczeniach, słabościach i odwadze. Dają nam też autorzy tej powieści przy okazji obietnicę wejścia w świat nowych bohaterów na znacznie dłużej – "Mentalista” to pierwszy tom zapowiadanego przez wydawcę kryminalnego cyklu. GOTOWI na szaleństwo? .