Niewielu autorów ma w zwyczaju sięgać po nieszablonowe scenariusze własnych powieści. To zawsze jakieś ryzyko. Podobnie jest, kiedy bohaterami opowieści stają się postacie zgoła nieprzewidywalne. Nie sposób wówczas przewidzieć fabuły, a to z pewnością cecha dobrego thrillera.
Dobrym ruchem było zatem
odsadzenie w roli głównej bohaterki jednej z socjopatek, która potrafi zaglądać w umysły
innych. Kobiety, która pełni również bardzo odpowiedzialną funkcję. Jej kreacja jest ogromnym dużym walorem powieści. Nie jest w tym osamotniona. Kobiet ze wspomnianymi
zaburzeniami jest więcej w tej historii. To Viola Kent, młoda dziewczyna oskarżona o zamordowanie własnej matki. Obie łączy to samo doświadczenie.
Podejrzenie o zbrodnię, bo Gretchen White, specjalistka w dziedzinie antyspołecznych zaburzeń osobowości również naznaczona jest podobnym oskarżeniem. Z tą tylko różnicą, że Viola się do niej przyznaje a pani psycholog nie. Opinie publicznej i śledczym łatwej jednak uwierzyć w to co bardziej
oczywiste i ma logiczne wytłumaczenie. Tylko co, jeśli się mylą? Zagadka
kryminalna, która kreuje się pod wpływem zaistniałym sytuacji, jest więc nie lada wyzwaniem. Misternie utkana i trudna do rozszyfrowania. Co więcej, intryguje z siłą bliską zakochania. Pozytywnej postawie wobec powieści sprzyjają również charakterne dialogi.
Cięty język bohaterów i liczne zwroty akcji.
Jest jednak też i coś, co bardzo
ogranicza to owe zakochanie się w powieści. To sposób prowadzenia narracji. Czułam
to już od pierwszej strony. Kiepsko szło mi zatem z płynnością i nadążaniem za tokiem
myślenia autorki. Z czasem przywykłam jednak do jej stylu i zrzuciłam wszystko na
kanwę nieco lirycznego języka, który w wielu przypadkach uchodzi za plus. Nie
tu jednak. Nie wszystkie treści miały też dla mnie podstawy istnienia. Były treścią, która z pewnością rozciągała fabułę, nic we zamian nie wnosząc. Szkoda, bo w innym wypadku
powieść mogła naprawdę uwieść i pozbawić tchu. Tymczasem poza smakowicie fabularnie kąskiem studziła stylem nieco mój zapał.
Mimo wszystko uważam, że
"Podejrzana" jest naprawdę dobra powieścią. której nie brak walorów. Jednym
z nich jest świat socjopatycznych umysłów do którego autorka zaprasza czytelnika. Świat
pełen trupów z przeszłości, które niepogrzebane wciąż panują nad ludzkimi
umysłami. Świat, w którym nie ma jasnego podziału na dobro i zło. Gdzie strach
towarzyszy nawet snom, a prawda temu, co może oczyścić.
Mimo wad i zalet, które
towarzyszą "Podejrzanej" mam do niej wielki szacunek, co nieczęsto
zdarza mi się odczuwać w stosunku do powieści tego typu. Zanim jednak zdecyduję
się na więcej będę musiała mocno oswoić się z lekturą. Być może nawet kiedyś jeszcze do
niej wrócę, jak do filmu, którego pełen sens odkrywamy dopiero po wielokrotnym obejrzeniu.
COŚ W NIEJ JEST! Tego się nie wyprę. COŚ, co fascynuje i przerażą jednocześnie. Może to ludzki umysł? Nieodgadniony sens naszych myśli? Uśpione sekrety? Zbrodnia niemal doskonała?