Przejdź do głównej zawartości

Posty

DJ BAMBI - Auður Ava Ólafsdóttir

 Czasem warto nie tyle dawać głos, ile spróbować go naprawdę usłyszeć. Takim właśnie gestem było sięgnięcie po powieść "DJ Bambi" autorstwa Auður Ava Ólafsdóttir. Choć literatura skandynawska od lat budzi zaufanie jako przestrzeń wyważonej, subtelnej i świadomie prowadzonej narracji, tym razem lektura okazała się doświadczeniem znacznie bardziej wymagającym, niż można było przypuszczać. Seria „Dzieł Pisarzy Skandynawskich” przyzwyczaiła już czytelników do prozy starannie wyselekcjonowanej i literacko dopracowanej, jednak „DJ Bambi” wykracza poza ramy zwykłej opowieści. To książka, która nie tyle opowiada historię, ile zaprasza do wejścia w cudze doświadczenie. Rozmowy o tej powieści często wywołują podobne reakcje: „to nie moje tematy”, „nigdy bym po nią nie sięgnął”, „to nie dla mnie”. A jednak nawet osoby deklarujące dystans wobec podobnej tematyki słuchają opowieści o niej do końca. Być może z ciekawości, być może z potrzeby zrozumienia czegoś, co pozostaje odległe od włas...

DADZIEJA - ANNA JADOWSKA

Zamień się miejscami z bohaterką powieści Dadzieja — rezolutną dziewczynką dorastającą gdzieś na dolnośląskiej wsi lat osiemdziesiątych — a doświadczysz świata, w którym upalne lato pachnie kurzem, las budzi lęk, a dzieci zbyt szybko uczą się, że dorośli nie zawsze potrafią ochronić kogokolwiek, nawet samych siebie. Anna Jadowska nie prowadzi czytelnika przez klasyczną historię. Ona raczej każe mu wejść do środka tej rzeczywistości i zostać tam na długo. Choć punktem wyjścia jest zbrodnia — zamordowana zostaje dziewczynka, Kamila — „Dadzieja” nie jest kryminałem. Śmierć dziecka staje się jedynie cieniem padającym na całą wieś, katalizatorem emocji, strachu i wyobrażeń. Nagle w miejscu, gdzie zwykle nie dzieje się nic, pojawia się sensacja. Ludzie zaczynają mówić. Snują domysły. Powtarzają plotki niczym niekończące się echo. Nawet dzieci żyją tą historią, bo co innego mają robić poza jazdą na rowerze, wyścigami po asfaltowej drodze i siedzeniem przy szosie, obserwując świat, który ni...

KORESPONDENTKA

" Korespondentka"  Virginii Evans Sięgnęłam po tę książkę z bardzo prostego powodu — potrzebowałam bowiem czytelniczej odmiany. Czegoś, co wyrwie mnie z utartych schematów fabularnych, z dobrze znanych konstrukcji narracyjnych, z historii opowiadanych w sposób przewidywalny. I wtedy trafia się ONA - książka, która nie tylko spełniła moje oczekiwanie, ale dała też znacznie więcej. Więcej niż mogłam przypuszczać. Już sam pomysł na konstrukcję tej powieści jest intrygujący. To książka zbudowana niemal w całości z listów. Nie znajdziemy tu klasycznej narracji, rozbudowanych opisów czy tradycyjnych dialogów. Zamiast tego dostajemy ogromne archiwum korespondencji — zapisy rozmów, emocji, wspomnień i myśli, które przez lata były przelewane na papier. Początkowo taka forma może budzić zdziwienie, a nawet lekką niepewność. Pojawia się pytanie: czy taka historia rzeczywiście potrafi wciągnąć? Okazuje się, że potrafi — i to bardzo. Po kilku pierwszych listach czytelnik zaczyna powoli wc...

zombie

  Drogi Czytelniku, jeśli trzymasz w rękach tę książkę albo masz taki zamiar, to prawdopodobnie dlatego, że – tak jak ja – lubisz dobre kryminały. Takie, które nie tylko wciągają intrygą, ale też zostają w głowie jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony.  To nie jest zwykła historia o zbrodni. Oczywiście znajdziesz tu wszystko, co w kryminałach najlepsze: tajemnicę z przeszłości, napięcie, niepewność i kolejne odkrycia, które zmieniają sposób patrzenia na całą sprawę. Ale ta książka robi coś więcej – zmusza do zastanowienia się nad tym, jak cienka bywa granica między sprawiedliwością a winą. Główny bohater, Adam Górnik, to człowiek, który wydaje się mieć poukładane życie. Dobra praca, rodzina, stabilność. Problem w tym, że jego przeszłość skrywa sekret, który nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego. Jako nastolatek popełnił czyn, który miał zostać na zawsze pogrzebany. Kiedy jednak po latach wraca w miejsce tamtych wydarzeń, okazuje się, że przeszłość wcale nie znikn...
  „Jako bibliotekarka wiem jedno: będę ją polecać czytelniczkom, które nie boją się ciszy między zdaniami. Tym, które nie potrzebują fajerwerków, lecz gęstej atmosfery. Tym, które lubią, gdy książka pracuje w nich jeszcze długo po odłożeniu.” Droga Przyjaciółko, Piszę zatem do Ciebie z bibliotecznego zaplecza, między półką z literaturą obyczajową a działem „proza współczesna — Polska”, bo właśnie tam próbuję umiejscowić Córki Mroku — i wciąż nie wiem, czy robię to właściwie. Mam na myśli powieść Córki Mroku autorstwa Agata Sosnowska , wydaną przez Wydawnictwo S@N . Książkę, której naprawdę niewiele mogę zarzucić — a jednak nie potrafię jej w sobie do końca osadzić. Zawodowo powinnam być zdecydowana. Powinnam wiedzieć, komu ją polecić bez wahania, do jakiej kategorii przypisać, jakim jednym zdaniem ją streścić. Tymczasem to proza, która wymyka się etykietom. To nie jest klasyczna saga rodzinna, choć czuć w niej ciężar dziedziczenia — nie tylko historii, ale i emocji. To nie jest t...

Morderstwa w Marble Hall

  Trzecia odsłona metakryminalnej serii z redaktorką Susan Ryeland to powieść, w której – jak trafnie zapowiada wydawca – granica między fikcją a rzeczywistością okazuje się granicą między życiem a śmiercią. Horowitz ponownie bawi się konwencją klasycznego kryminału w stylu Agathy Christie, jednocześnie tworząc wielopoziomową intrygę, w której książka staje się kluczem do rozwiązania prawdziwej zbrodni. Susan Ryeland, redaktorka dwóch poprzednich powieści o detektywie Atticusie Pündzie, znów daje się wciągnąć w niebezpieczną grę. Tym razem autorem kolejnej części cyklu jest Eliot Crace, przekonany, że jego babka – słynna autorka książek dla dzieci – została przed laty otruta. Twierdzi on, że wskazówkę dotyczącą tożsamości mordercy ukrył w pisanej właśnie powieści. Kiedy Susan zaczyna pracę nad tekstem osadzonym w scenerii południowej Francji, szybko odkrywa, że sama staje się celem. Ktoś z rodziny zrobi wszystko, by książka nie ujrzała światła dziennego. Największe zalety powieśc...

„Wyrodna” Justyna Stasio-Siga

Piszę o tej książce tak, jak sama lubię czytać – spokojnie, bez nachalnych zachwytów, ale z uważnością na to, co między słowami. „Wyrodna” Justyny Stasio-Sigi  to historia, która nie podnosi głosu. Ona raczej siada obok i mówi: „Posłuchaj. To nie jest proste”. I rzeczywiście – nie jest. To opowieść o kobiecie, którą jedni znają jako dobrą matkę i przykładną żonę, a inni – kiedyś – widzieli zupełnie inaczej. Zenobia funkcjonuje w dwóch porządkach: tym teraźniejszym, uporządkowanym, i tym przeszłym, który nie daje się zasypać. Gdy do jej życia wraca ktoś z dawnych lat, nie chodzi wyłącznie o spotkanie. Chodzi o konfrontację. Z decyzjami. Z winą. Z macierzyństwem, które nie zawsze jest czarno-białe. Co w tej książce wybrzmiewa najmocniej? Przede wszystkim  emocjonalny ciężar historii . To dramat rodzinny oparty na relacjach, na niewypowiedzianych słowach, na poczuciu straty i potrzebie przebaczenia. Autorka sięga w przeszłość – do lat 30., do wojny – i pokazuje, jak bardzo dawne ...

Zanim spadnę - Joanna Witulich

  To niewiarygodne, jak prosta opowieść potrafi zaskoczyć czytelnika. Jak niewyszukana historia może przynieść ukojenie w czasie zimowej pluchy i ile radości daje szczęśliwe zakończenie – nawet jeśli nie dotyczy ono bezpośrednio nas samych. A może jednak…? W końcu były to naprawdę dobre chwile spędzone z książką, która stała się dla mnie swoistą przyjemnością i oddechem od zgiełku codzienności, natłoku myśli, pracy i trosk. Owszem, w tej historii nie brakuje problemów, trudnych emocji i życiowych zakrętów. Jednak perspektywa szczęśliwego finału pozwala zanurzyć się nawet w największe intrygi, które – jak wiadomo – nie zawsze kończą się dobrze. Nie tym razem. Tu od początku przeczuwa się, że los w końcu się uśmiechnie. Książka jest więc dość przewidywalna, ale czy to wada? Niekoniecznie. Bo kiedy czytelnikowi jest po prostu dobrze w towarzystwie bohaterów, przewidywalność schodzi na dalszy plan. Ja bawiłam się świetnie. To wręcz idealny scenariusz na polską komedię romantyczną – z ...

POMIĘDZY

Ja pomiędzy Gubię dni jak bilety z kieszeni płaszcza — jeszcze ciepłe od wczoraj, już nieważne. Chwile odjeżdżają bez pożegnania, a ja stoję na peronie i macham do tego, co było. Bo przeszłość, choć ma daty minione, ma też twarze, zapach kawy. Nie straszy. Wraca. Odwiedza. Jutro pachnie nieznanym. W kieszeni nosi sprasowany smutek i pytanie bez odpowiedzi. Niby mam plan, rytm, spokój rozpisany na godziny — a jednak się chwieję, bo przyszłość nie składa obietnic na piśmie. Nie jestem już tylko „tu i teraz”. Jestem archiwum własnych potknięć, spisem lęków z przypisami, tekstem z zagiętymi rogami — czasem szalonym mimo woli, czasem zagubionym jak klucz bez drzwi. Śmieję się za głośno, milknę zbyt długo. Tęsknię, stawiając krok naprzód. Potykam się o kamień, pył, kałuże, o słowa wypowiedziane za szybko i te, których zabrakło — to moja specjalność. Z wiatrem gonię, pod wiatr oddycham. Nauczona, że szczęście nie zawsze stoi w złotej ramie. I tylko nocą, kiedy...

Bohater z przypisu - wiersz

Bohater z przypisu W ręku gruszka. Soczysta. Już wiem, jaki będzie jej smak, zanim zdążę nagryźć jej brzeg. Kropla lepkiego soku spływa po palcu. Kap. To nic. To takie ludzkie — nie wszystko zostaje na miejscu. Za oknem mgła robi porządki w krajobrazie. Coraz mniej widać w dali i chyba o to chodzi. Chłód stoi na czatach. Nie chce się wychodzić — Codzienność zimowej aury ma dziś swoje rację. W tle gra muzyka. Nie słucham jej dokładnie, raczej pozwalam jej być. Po prostu brzmi i z tym mi dobrze. Tak zwyczajnie. Myślę o kawie. Jeden łyk. Słodkiej, pachnącej, pod kocem. Dlaczego nie. W taki dzień chcę tylko ciepła. Sięgam więc po koc, jest kawa, Lampka zapala się sama jakby wiedziała. Książka na kolanach robi za pretekst.  A potem zanurzam się w marzeniach. O tobie. Bohaterze dnia — nie z pierwszych stron, raczej z przypisu, bez którego nie byłoby tej historii.

Dziewczyna z konspiracji

Ważna, jeśli szukasz w książkach nie ucieczki, lecz prawdy o człowieku. Są książki, które od pierwszych stron nie tyle się czyta, ile przeżywa . Takie, które nie proszą o uwagę, tylko ją przejmują – zmuszają do zatrzymania się, do powrotu myślami ku własnym wspomnieniom, marzeniom i pytaniom, których zwykle unikamy. Ta powieść właśnie taka jest. Od początku poddaje umysł czytelnika refleksji, prowadząc go nie tylko przez historię jednego narodu, lecz także przez intymny krajobraz ludzkich emocji i wyborów. Jej osią jest los Wandy – kobiety, której przyszło żyć w czasie wojny, w rzeczywistości okrutnej, pełnej strachu i nieustannego ryzyka. Uwikłana w konspiracyjną działalność, zmuszona do gry, w której stawką jest życie, Wanda staje przed pytaniem, które wojna zadaje każdemu: czy da się pozostać biernym, gdy pragnie się wolności? Wolności dla kraju, ale też tej najbardziej podstawowej – by móc bez strachu wyjść na ulicę, kochać, żyć. W tej historii wolność zostaje odebrana nie tylko...

Przetok

 „Przetok” - powieść, w której autorka odważnie odchodzi od schematów kryminałów, z którymi wielu czytelników ją kojarzy. Owszem, zbrodnia jest. Tajemnica również. Ale to nie one grają pierwsze skrzypce. Najgłośniej brzmi cierpienie – ciche, przewlekłe, nieefektowne. Takie, które nie kończy się wraz z ostatnim tchnieniem chorego, tylko dopiero wtedy naprawdę się zaczyna. Dominika, Jakub i Mateusz to bohaterowie, których nie da się ocenić jednym zdaniem. Ich decyzje bywają niewygodne, momentami bolesne w odbiorze, ale właśnie dlatego tak prawdziwe. Każde z nich dorasta w cieniu śmierci – nowotworowej, długiej, wyczerpującej. I każde reaguje inaczej. W tym sensie „Przetok” jest niemal studium psychologicznym: co się z nami dzieje, gdy miłość miesza się z bezradnością, a wiara z poczuciem winy? Jako bibliotekarka zwróciłam szczególną uwagę na konstrukcję czasu. Trzy płaszczyzny – dawno, niedawno i teraz – działają tu jak precyzyjnie ustawione lustra. Przeszłość nie jest tylko tłem. O...

Drzewa

Absurd, satyra i zbrodnia i kryminał, który nie chce być kryminałem. „Drzewa” – Percival Everett  To nie była miłość od pierwszej strony.  Na początku zgrzytał język – a może samo tłumaczenie. Te „żeś”, „żeście”, sposób mówienia niektórych bohaterów wytrącał z rytmu, burzył płynność czytania i sprawiał, że co chwilę się zatrzymywałam. Przez moment myślałam nawet, że ta książka będzie mnie bardziej męczyć niż wciągać. A potem… coś się przestawiło. Jakby ten osobliwy język przestał być przeszkodą, a stał się częścią świata. I nagle zaczęło iść gładko. Wsiąkłam w powieść dziwną, trochę absurdalną, zupełnie nie do zaszufladkowania. „Drzewa” tylko udają kryminał. Zbrodnie są, śledztwo też, ale to nie ono jest tu najważniejsze. Ta książka opiera się na dialogach – i to one niosą ciężar ironii, satyry i gniewu. Everett pisze o strachu, nienawiści i rasowych konfliktach w Ameryce, ale robi to w sposób bezczelny, momentami śmieszny, a przez to jeszcze bardziej niepokojący. Jest zdanie,...

„Chłopiec z latawcem” Khaleda Hosseini

  Recenzja książki „Chłopiec z latawcem” Khaleda Hosseiniego Nie wszystkie książki zostają z czytelnikiem na długo. Nie wszystkie odciskają ślad w sercu i umyśle, zmuszając do stawiania pytań o moralność, lojalność i odkupienie win. Chłopiec z latawcem Khaleda Hosseiniego jest powieścią, która nie tylko porusza — ona zostaje pod skórą, wgryza się w emocje i nie pozwala o sobie zapomnieć. To debiutancka powieść Hosseiniego, a zarazem historia, która otworzyła przed czytelnikami na całym świecie drzwi do Afganistanu — nie tego z suchych newsów czy nagłówków gazet, ale tego pełnego barw, zapachów, dziecięcych marzeń i nieodwracalnych dramatów. O czym opowiada? To historia Amira — chłopca z kabuluńskiej elity, który dorasta w cieniu nie tylko oczekiwań ojca, lecz także własnych lęków i słabości. U jego boku jest Hassan, syn służącego, jego przyjaciel z dzieciństwa, chłopiec o bezgranicznej lojalności i czystym sercu. Łączy ich dziecięca przyjaźń, wspólne wypuszczanie latawców i op...

CIENEI NAD STAWEM - Hanna Szczukowska-Białys

Cienie nad stawem – kryminał, który zostawia ślad głębiej niż tylko w głowie Są książki, które pochłania się z ciekawości. Są takie, które wciągają fabułą, a potem odchodzą w niepamięć. I są takie, które zapadają w duszę, kruszą emocjonalne mury i zostawiają człowieka z drżącymi rękami na ostatniej stronie. Cienie nad stawem Hanny Szczukowskiej-Białys to zdecydowanie ten trzeci przypadek. Niby kryminał. Niby śledztwo. Niby trup w ścianie starego mieszkania w Bydgoszczy, a komisarz Marek Bondys wkracza na scenę. Ale… właśnie. U Szczukowskiej-Białys śledztwo jest tylko pretekstem. Tu pierwsze skrzypce grają ludzie — ich brudne tajemnice, pokiereszowane relacje i rodzinne pęknięcia, które nigdy się dobrze nie zrosły. Każdy bohater ma swoją opowieść. Każdy niesie jakiś cień. A że tych cieni zbiera się nad tytułowym stawem całe mrowie — robi się z tego powieść nie tylko o zbrodni, ale i o rozpadzie, o tęsknocie, o murach wznoszonych przez lata milczenia i żalu. Autorka z absolutnym wyczuc...

„Dom Róży” Anna Stryjewska

„Dom Róży” to powieść, która z pozoru wydaje się kolejną historią o kobiecie w przełomowym momencie życia, ale z każdą kolejną stroną odkrywa swoją prawdziwą siłę – w cichym, dojrzałym sprzeciwie wobec oczekiwań świata i w próbie odnalezienia siebie na nowo. To książka, która nie próbuje być sensacyjna – nie krzyczy, nie szokuje. Zamiast tego wciąga spokojnym rytmem życia i delikatnym, choć głębokim, portretem kobiecej duszy. Rozalia – bohaterka, która nie wpisuje się w popularne dziś narracje o walczących, przebojowych kobietach – prezentuje zupełnie inny model siły: oparty na konsekwencji, upartości, ale też wrażliwości. W chwili, gdy powinna, według otoczenia, „oddać się pod opiekę”, ona postanawia bronić swojego azylu – domu na wsi, który daje jej poczucie autonomii i sensu. Nie bez wątpliwości, nie bez bólu – ale z pełną świadomością, że nikt poza nią nie zadba o jej spokój. Powieść Anny Stryjewskiej nie jest lekturą dla tych, którzy szukają wartkiej akcji i szybkich zwrotów fa...

Madame Matisse Sophie Haydock

  Polecam z pełnym przekonaniem – nie tylko miłośnikom sztuki, ale każdemu, kto ceni głęboką, pięknie napisaną literaturę z sercem. Są powieści, które snują się jak mgła o poranku — delikatnie, zmysłowo, ale zostawiają po sobie wilgoć w sercu. Madame Matisse Sophie Haydock jest właśnie taka. To nie kolejna biograficzna opowieść o artyście. To trzy poruszające wariacje na temat kobiecości, zapomnienia i trwania — rozpisane na głosy żony, córki i muzy wielkiego malarza, który malował świat odważnymi plamami barw, ale o kobiecych emocjach milczał. Haydock unika banału. Opowiada historię nie tyle o Matisse’ie, co o kobietach, które żyły obok niego i w cieniu jego sukcesów. Amélie, żona – ostoją i architektką jego codzienności, której obecność była jak rama dla obrazu – nie zawsze zauważalna, ale niezbędna. Lidia, Rosjanka, uciekinierka z własnej przeszłości, dla której bycie muzą staje się sposobem na ocalenie (albo zgubę) siebie. I Marguerite – córka, której głos w powieści przynosi...

„Kiedy zakwitną marzenia” Anna Szczęsna

„Są takie miejsca, gdzie życie pisze swoje najpiękniejsze rozdziały na marginesie codzienności.” Tak mogłaby zaczynać się powieść Anny Szczęsnej „Kiedy zakwitną marzenia”, a może nawet zaczyna się — choć nie w słowach, to w emocjach, które czytelnik czuje od pierwszych akapitów tej niezwykłej historii. To książka jak delikatny wiosenny powiew — nieśmiały, a jednak przynoszący ukojenie, budzący tęsknoty i ukryte marzenia, którym niejedna z nas bała się nadać imienia. O autorce, która rozumie kobiece serca Anna Szczęsna od lat czule opowiada o kobietach i dla kobiet. Jej powieści są jak listy od przyjaciółki — pełne troski, emocji i prawdy, często bolesnej, ale potrzebnej. W jej książkach pulsuje życie w pełnej krasie: z jego czułością, trudami, niespełnionymi obietnicami i chwilami szczęścia tak ulotnymi, że boimy się je nazwać. „Kiedy zakwitną marzenia” nie jest wyjątkiem — to kolejna historia, w której autorka z pietyzmem i empatią pochyla się nad losem kobiety na życiowym zakręcie. I...

„Maj, książki i mały bunt recenzenta”

„Maj, książki i mały bunt recenzenta”  Maj. Zielony, soczysty, pachnący bzem i mokrą trawą. Maj, który jeszcze chwilę temu kapał z nieba deszczem, a teraz nieśmiało przeciska przez chmury promienie słońca, jakby chciał powiedzieć: „No już, nie gniewaj się, chodź na spacer”. A ja — jak przystało na osobę, która powinna czytać, pisać i dzielić się wrażeniami z lektur — zamiast sięgać po kolejną recenzencką świeżynkę, patrzę przez okno i myślę: może dziś jednak rolki? Albo rower? Może po prostu pogapię się w niebo? Bo wiecie co… człowiek czasem potrzebuje zmian. I ja też, choć książki kocham miłością pierwszą i dozgonną, złapałam się na tym, że ostatnio czytanie pod recenzję smakuje mi trochę jak herbata z wczorajszego wieczoru — niby można wypić, ale jakoś bez przyjemności. Bez tej iskry, która każe przewracać kolejne strony po północy, choć rano trzeba do pracy. Bez ekscytacji, która sprawia, że zrywasz się z fotela i biegniesz powiedzieć komuś: „Musisz to przeczytać!”. Coraz częśc...

„Literacki Mierzyn” – zapisane między stronami wspomnień

  „Literacki Mierzyn” – zapisane między stronami wspomnień Pamiętam jak dziś… A może wcale nie pamiętam – takie to były emocje. Kiedy po raz pierwszy usiadłam do planowania spotkania autorskiego w naszej bibliotece, nie przypuszczałam, że będzie to początek tak pięknej i długo trwającej opowieści. Minęło już sporo lat, a ja wciąż mam przed oczami to pierwsze wydarzenie – naszym gościem był wtedy Wojciech Burger. Autor szczecińskiej trylogii, której lekturę polecam każdemu – i zawsze. Nie wiedziałam wtedy, że ta jedna decyzja otworzy drzwi do tylu niezwykłych rozmów, historii, uścisków dłoni i chwil, które do dziś noszę w sobie. Później „Kurier Szczeciński” pisał o nas z entuzjazmem – i coś w tym rzeczywiście było. Bo to, co udało się stworzyć pod szyldem „Literackiego Mierzyna”, to nie tylko wydarzenia w kalendarzu czy plakaty na drzwiach biblioteki. To była opowieść. Z każdą kolejną stroną – bogatsza, głębsza, coraz bardziej osobista. Taka, której nie da się zamknąć w jednej k...